Policyjny Kodiaq „pod przykrywką”, czyli kiedy pirat drogowy myśli, że ucieknie, a tu nagle 265 KM
Wyobraź sobie: jedziesz sobie czeską autostradą 150 km/h, widzisz w lusterku zwykłego, srebrnego Kodiaqa bez żadnych kogutów, z najtańszymi felgami i bez spojlera. Myślisz: „spokojnie, to pewnie jakiś emeryt na emeryturze”. I nagle - bum! - ten „emeryt” włącza niebiesko-czerwone flesze ukryte w atrapie, w podświetleniu tablicy i w lusterkach, a ty w ciągu kilku sekund masz obok siebie 265-konny potwór z napędem 4×4 i adaptacyjnym zawieszeniem w trybie Sport. Witamy w Czechach.

352 nowych Skód Kodiaqów
Czeska policja właśnie odebrała partię 352 nowych Skód Kodiaqów, takich oznakowanych i nieoznakowanych. Te drugie na pierwszy rzut oka wyglądają jak podstawowa wersja dla Kowalskiego, a raczej jakiegoś Novotnego - zero RS-owych zderzaków, zero 20-calowych felg, zero chromu. Ale pod maską siedzi dokładnie ten sam silnik 2.0 TSI 195 kW (265 KM) i 400 Nm co w Kodiaqu RS, tylko bez plakietki, która ostrzegałaby drogowych piratów. Do tego skrzynia DSG7, napęd na cztery koła, zawieszenie DCC+ z policyjnym nastawem i wzmocnione hamulce, bo z pełnym obciążeniem (radiostacja, broń, dwóch funkcjonariuszy i czasem jeszcze zatrzymany) trzeba jednak trochę cisnąć.
Fot. Skoda
Vozidla v civilu
Kierowca może w ułamek sekundy przełączyć auto w tryb Sport - i nagle „zwyczajny” Kodiaq przyspiesza do setki w okolicach 6 sekund. Dla porównania: poprzednie policyjne Octavie Combi 2.0 TSI 4×4 z lat 2019 - 2020, które teraz wymieniają, miały 180 kW i już dawały radę. Te nowe to już jednak inny poziom.
Czesi nazywają nieoznakowane radiowozy pieszczotliwie „vozidla v civilu”, auta cywilne. My możemy śmiało mówić: radiowozy „pod przykrywką”.
Fot. Sokoda
A jak to wygląda u innych w Europie?
Czechy nie są wyjątkiem. Policyjne „wilki w owczej skórze” to już europejski sport narodowy:
- Niemcy - bawarska policja od lat jeździ nieoznakowanymi BMW 540d xDrive Touring (340 KM) i M550d (400 KM), które wyglądają jak zwykłe „piątki” z floty przedstawicieli handlowych. W Saksonii popularne są nieoznakowane Golfy R 333 KM w „zwykłym” szarym kolorze.
- Wielka Brytania - brytyjska drogówka ma całą flotę nieoznakowanych BMW M3 Competition, Audi RS4, a nawet Polestara w wersji „paczkomat na kołach”.
- Holandia - policja używa nieoznakowanych Volkswagenów Golf R, Audi S3 i RS3 - wszystkie w nudnych kolorach i oczywiście, tak jak w innych krajach, na tablicach cywilnych.
- Szwecja i Norwegia - tam królują nieoznakowane Volvo V90 T8 Twin Engine (455 KM łącznie) i nowe Volvo EX90.
- Austria - nieoznakowane Audi RS6 Avant i Porsche 911 w służbie autostradówki (tak, dobrze przeczytaliście - policja jeździ 911-kami „po cywilu”).
- Włochy - Carabinieri mają nieoznakowane Alfy Romeo Giulia Quadrifoglio i Stelvio QV, które wyglądają jak auta mafii… dopóki nie włączą kogutów.
„Polskie” BMW i czeska „narodowa” Skoda
W porównaniu z tym wszystkim nasze polskie nieoznakowane BMW to już prawie jawna deklaracja „łap mnie, jeśli potrafisz”.
A Czesi? Oni po prostu wzięli swojego narodowego SUV-a, włożyli do niego serce z RS-a i powiedzieli: „Niech się bandyci zdziwią”. I wiecie co? To się nazywa czeski pragmatyzm w najpiękniejszym wydaniu.
Do zobaczenia na czeskiej autostradzie i lepiej wtedy zwolnijcie, nawet jeśli widzicie „zwykłego” Kodiaqa. Bo może właśnie jedzie za wami 265 koni mechanicznych… w przebraniu.












