Rekordzista nieudolnych podróbek zatrzymany pod Wrocławiem
Wyobraźcie sobie sytuację: policjanci zatrzymują Fiata, kierowca z dumą wyciąga prawo jazdy… i dwaj funkcjonariusze przez chwilę myślą, że to żart z ukrytej kamery. Bo ten dokument wyglądał tak bardzo fałszywie, że aż wstydził się sam siebie. „Najbardziej oczywista podróbka, jaką kiedykolwiek widział patrol drogówki”

46-letni obywatel Ukrainy postanowił pobić rekord świata w kategorii „najbardziej oczywista podróbka, jaką kiedykolwiek widział patrol drogówki”.
Czcionka krzywa jak po pijaku, kolory wzięte z palety Paint 97, hologram chyba wydrukowany na domowej drukarce atramentowej, a zdjęcie… no cóż, powiedzmy że pan wygląda na nim jak uczestnik castingu do „Krainy zombie, edycja biurowa”.
Funkcjonariusze z wrocławskiej drogówki (ci, którzy na co dzień widzą już naprawdę wszystko) najpierw sprawdzili dwa razy, potem trzeci, a na końcu i tak nie mogli uwierzyć własnym oczom. Nie chodziło o to, że „coś jest nie tak”. Chodziło o to, że wszystko było nie tak. Efekt? Klasyczny art. 270 § 1 kk, posługiwanie się podrobionym dokumentem. Grozi za to do 5 lat więzienia. Pięć lat za prawo jazdy, które wygląda jak mem z 2012 roku wrzucony na grupę „Polskie memy”.
A teraz poważnie: jeśli ktoś jeździ na takim „prawku” to nie jest cwaniak. To jest człowiek, który naprawdę wierzy, że policjanci mają gorszy wzrok niż przeciętny smartfon z 2018 roku. Współczujemy patrolowi, który musiał to oglądać na żywo.












