Wiadomości
Premiery
Testy
Na drodze
E-auto
O leasingu
Porady
Zdjęcia
Filmy
Clacson
Obserwuj nas:

Strona główna/Na drodze/Biegły od Sebastiana M.: Policyjne oględziny na poziomie „uczniów ze szkoły"

Biegły od Sebastiana M.: Policyjne oględziny na poziomie „uczniów ze szkoły"

Redakcja moto.vehis.plAutor

Łukasz Gil z biura CEBES udzielił obszernego wywiadu portalowi fakt.pl. Mówi o brakujących kołach, niespójnych danych i presji politycznej w jednej z najgłośniejszych spraw kryminalnych ostatnich lat.

Rozbite BMW Sebastian M.
Rozbite BMW Sebastian M.

Dlaczego ekspert podjął się trudnej sprawy?

Portal fakt.pl rozmawiał z dr inż. Łukaszem Gilem, biegłym sądowym z biura CEBES, który sporządził prywatną opinię techniczną na potrzeby obrony Sebastiana M., oskarżonego o spowodowanie śmiertelnego wypadku na autostradzie A1, w którym zginęła trzyosobowa rodzina z Myszkowa. Gil nie ukrywa, że zanim zgodził się podjąć zlecenia, najpierw przejrzał akta sprawy. Dopiero po ich lekturze stwierdził, że jest gotów sporządzić ekspertyzę. Jak tłumaczy, nie pisze opinii „pod czyjeś dyktando" i nie rekonstruuje wypadków „na życzenie".

Biegły zaznacza jednak, że od chwili ogłoszenia swojego udziału w sprawie był atakowany, odbierał wulgarne SMS-y i był hejtowany w sieci. W rozmowie z fakt.pl podkreśla, że jego rolą jest analiza materiału dowodowego, a nie ocena moralnego wymiaru zachowania oskarżonego.

Sprzeczności w dowodach. Co odkrył Gil?

Biegły tłumaczy, nie pisze opinii „pod czyjeś dyktando" i nie rekonstruuje wypadków „na życzenie"Biegły tłumaczy, nie pisze opinii „pod czyjeś dyktando" i nie rekonstruuje wypadków „na życzenie"


Najpoważniejszy zarzut, jaki Gil stawia opiniom prokuratorskich biegłych, dotyczy wewnętrznej sprzeczności między danymi odczytanymi ze sterowników pojazdów a śladami na jezdni. Z systemu telemetrycznego BMW odczytano prędkość do maksymalnej wartości 253 km/h, jednak biegły zwraca uwagę, że sterowniki pojazdu były poddane modyfikacjom warsztatowym, co może podważać wiarygodność tych wskazań. Co więcej, kiedy Gil przeanalizował długość śladów na nawierzchni opisanych przez policję jako ślady hamowania i znoszenia BMW, wyliczył, że prędkość pojazdu musiałaby wynosić ponad 500 km/h co jest fizycznie niemożliwe.


Ekspert wskazuje też na błędy przy poborze danych ze sterownika Kii, którego moduł elektroniczny był uszkodzony. Jego zdaniem wnioski rekonstrukcyjne oparto na danych, które zostały odczytane w sposób nieprawidłowy, a zespół biegłych prokuratury przyjął je bezkrytycznie.

Na łamach fakt.pl Gil wyjaśnia ponadto, że ślady na jezdni, jego zdaniem - nie są śladami hamowania, lecz charakterystycznymi śladami jazdy bez ciśnienia powietrza w oponach. Ich punkt startowy znajdował się ok. 160 metrów przed miejscem, które prokuratorzy wskazali jako miejsce zderzenia.

Brakujące koła i utracone nagrania. Zaniedbania na miejscu wypadku

W wywiadzie dla fakt.pl Gil szczegółowo wylicza braki w zabezpieczeniu miejsca wypadku. Policja odnalazła i przyporządkowała do Kii tylko cztery koła, tymczasem pojazd posiada standardowo pięć, cztery zamontowane oraz koło dojazdowe. To ostatnie leżało na jezdni z rozerwaną oponą i zostało skatalogowane jako dowód rzeczowy, lecz nigdy nie zostało szczegółowo sfotografowane ani poddane badaniom laboratoryjnym. Nikt nie ustalił, czy opona rozerwała się mechanicznie od kontaktu z przeszkodą, czy nastąpiła jej detonacja z powodu nieprawidłowej eksploatacji.

Podobna sytuacja dotyczy BMW, nie odnaleziono przedniego prawego koła pojazdu. Łącznie podczas oględzin miejsca katastrofy zaginęły dwa koła z dwóch różnych pojazdów biorących udział w wypadku. Gil nie kryje irytacji: w mocnych słowach ocenia, że oględziny były przeprowadzone na poziomie „uczniów ze szkoły".

Do listy utraconych dowodów dochodzi zapis z systemu Drive Recorder zamontowanego w BMW, kamera przednia nie zarejestrowała żadnego obrazu wskutek rzekomej awarii. Zapis ciśnienia powietrza w oponach, przechowywany w pamięci ulotnej sterownika, nie został odczytany na czas i prawdopodobnie przepadł bezpowrotnie.

Wyprzedaż rocznika 2025

Koło dojazdowe w Kii. Hipoteza czy konieczność zbadania?

Jednym z najbardziej kontrowersyjnych wątków sprawy, nagłośnionych przez obronę Sebastiana M., jest kwestia koła dojazdowego Kii. Na sali sądowej obrona sugerowała, na podstawie opinii Gila, że pojazd mógł poruszać się z zamontowanym kołem dojazdowym, co drastycznie ogranicza dopuszczalną prędkość eksploatacji. Prokuratura odrzuciła tę tezę, uznając, że koło wypadło z bagażnika dopiero po zderzeniu.

W rozmowie z fakt.pl Gil zastrzega, że nigdy nie stwierdził kategorycznie, iż Kia jechała na kole dojazdowym. Wskazał jedynie, że odnalezione koło dojazdowe, z naklejką oznaczającą ograniczenie prędkości do 50 km na godzinę nie zostało zbadane, a ustalenie jego indeksu prędkości jest istotne dla celów rekonstrukcyjnych. To obrona wyciągnęła z jego opinii dalej idące wnioski, niż sam ekspert był skłonny sformułować.

Zarzut „upolitycznienia" i postulat niezależnego biegłego

Gil nie unika tematu politycznego kontekstu sprawy. Jak powiedział w wywiadzie opublikowanym przez fakt.pl, procedura ekstradycyjna wymagała jednoznacznych opinii biegłych, a ówczesny prokurator generalny Zbigniew Ziobro publicznie deklarował, że sprawcy uciekający za granicę nie mogą czuć się bezkarni. W ocenie Gila stworzyło to presję na szybkie i kategoryczne opiniowanie, zamiast rzetelnego zbadania wszystkich dowodów.

Ekspert wyraża też zdziwienie, że sąd do tej pory nie powołał własnego, niezależnego zespołu biegłych. Wskazuje na Instytut Ekspertyz Sądowych z Krakowa jako instytucję mającą autorytet do opiniowania w tak skomplikowanej sprawie, zastrzegając jednak, że czas oczekiwania na ich opinię może wynosić nawet dwa lata, co rodzi pytania o los tymczasowego aresztu Sebastiana M.


Źródło tekstu: wywiad z dr inż. Łukaszem Gilem opublikowany przez redakcję fakt.pl. Nasze streszczenie powstało wyłącznie na podstawie treści rozmowy.

 

Szukasz samochodu? Doradca VEHIS ma dla Ciebie oferty ponad 16968 dostępnych samochodów!
Wysyłając formularz wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych wg [tych zasad]
VEHIS to platforma oferująca samochody wszystkich marek wraz z finansowaniem, ubezpieczeniem, wsparciem serwisowym.
Jesteśmy członkiem
Copyright © 2026 VEHIS sp. z o.o. All rights reserved.