Donald Trump kontra niemiecka motoryzacja
Jacek JureckiAutor
Donald Trump wziął na celownik niemieckie koncerny motoryzacyjne. Wprowadzenie 25-procentowych ceł na importowane samochody do USA może drastycznie wpłynąć na branżę. W rozmowie z ntv.de profesor Ferdinand Dudenhöffer, ekspert w dziedzinie motoryzacji, wskazuje, które firmy najbardziej ucierpią, dlaczego budowa nowej fabryki w USA to ogromne wyzwanie i co Europa powinna zrobić w obliczu tej sytuacji.

Cła Trumpa – kto straci najwięcej?
Według Dudenhöffera niemieckie koncerny są na celowniku Trumpa nie tylko z powodu jego dążenia do wzmocnienia amerykańskiej gospodarki, ale także ze względu na jego osobistą niechęć do Niemiec i Unii Europejskiej. „Trump nienawidzi niemieckich producentów samochodów” – twierdzi ekspert.
Największe konsekwencje dotkną marek takich jak Porsche, Audi, Volkswagen, a także Mercedes i BMW. Porsche, które nie posiada fabryk w USA, będzie musiało podnieść ceny o 10–20%, co wpłynie na spadek sprzedaży. BMW, choć produkuje SUV-y w Stanach Zjednoczonych, może napotkać problemy w Chinach, jeśli Pekin zdecyduje się na wprowadzenie ceł odwetowych.
W 2024 roku BMW było wiodącym eksporterem samochodów pod względem wartości w Stanach Zjednoczonych. Zakład w Spartanburgu wyeksportował w ubiegłym roku prawie 225 000 BMW SUV i Coupe. Ponadto, od 2014 roku zakład w Spartanburg (Karolina Południowa) wyeksportował ponad 2,7 miliona samochodów. Fot. BMW
Czy da się ominąć cła?
Import samochodu do USA przy 25-procentowym cle jest nieopłacalny. „Porsche ma obecnie marżę zysku na poziomie 10–12%. Może albo podnieść ceny i stracić klientów, albo zaakceptować straty. Obie opcje są złe” – wyjaśnia Dudenhöffer.
BMW mogłoby przenieść część produkcji limuzyn do USA, ale to nie jest łatwa decyzja. Adaptacja linii produkcyjnych wymaga czasu i ogromnych nakładów finansowych. Dudenhöffer podkreśla, że przekształcenie fabryki może zająć co najmniej trzy kwartały, a budowa nowego zakładu – minimum dwa lata.
Jednym z możliwych rozwiązań jest procedura CKD („completely knocked down”), czyli eksportowanie aut w częściach i składanie ich na miejscu, by uniknąć pełnych ceł. Jednak żaden koncern nie jest w stanie w pełni przestawić się na ten model produkcji.
Niemiecka motoryzacja się wykrwawia
Instytut Gospodarki Światowej w Kilonii szacuje, że nowe cła obniżą niemieckie PKB o zaledwie 0,03%. Jednak zdaniem Dudenhöffera to mylne podejście. „Gdy niemiecki przemysł motoryzacyjny się wycofa, nie wróci – nawet jeśli cła zostaną zniesione” – ostrzega. W jego ocenie liczba miejsc pracy w niemieckiej motoryzacji może spaść z 780 tys. do 500 tys.
Czy Europa powinna zareagować?
Dudenhöffer nie ma wątpliwości, że Europa powinna poszukać nowego strategicznego partnera. „Trump i Putin dzielą Europę między siebie, a my bezradnie się temu przyglądamy” – stwierdza. Wskazuje, że naturalnym kierunkiem dla europejskiej motoryzacji jest współpraca z Chinami, które są kluczowym rynkiem dla niemieckich producentów.
Z perspektywy globalnej niemieckie koncerny stają przed ogromnym wyzwaniem. Decyzje Trumpa mogą doprowadzić do znaczną zmiany struktury przemysłu motoryzacyjnego, a niektórzy gracze mogą nie przetrwać tej transformacji. Pytanie brzmi: czy Europa będzie w stanie dostosować się do nowej rzeczywistości i znaleźć alternatywne rozwiązania dla swojego przemysłu?
Tekst na podstawie rozmowy przeprowadzonej przez Juliane Kipper dla ntv.de