Pech kierowcy BMW: dachowanie pod komisariatem
Poprzedniej nocy w Modliborzycach przyniosła historię, która mogłaby być scenariuszem do czarnej komedii. Pewien 20-letni kierowca BMW postanowił sprawdzić swoje umiejętności za kierownicą na łuku drogi, jednak prędko przekonał się, że prawa fizyki są bezlitosne. Stracił panowanie nad pojazdem, uderzył w drzewo, a następnie dachował. Jakby tego było mało, wszystko wydarzyło się tuż pod komisariatem policji. Ale to dopiero początek tej absurdalnej historii.

Dachowanie pod nosem policji
Przypadek? Pech? Brak rozwagi? Może wszystkiego po trochu. Faktem jest, że 20-latek po tym, jak jego BMW wylądowało na dachu, postanowił... uciec. Zostawił rozbity samochód na drodze i oddalił się z miejsca zdarzenia. Może liczył, że nocna mgła skryje jego wyczyn? A może po prostu nie przewidział, że obok znajduje się komisariat, gdzie dyżurujący funkcjonariusze z pewnym niedowierzaniem obserwowali całe zdarzenie?
Szybka refleksja i powrót na miejsce
Ucieczka nie trwała długo. Młody kierowca musiał mieć chwilę zadumy nad swoimi decyzjami, bo po jakimś czasie wrócił na miejsce kolizji. Być może uznał, że skoro policjanci i tak już wiedzą, kto siedział za kierownicą, to lepiej stanąć z nimi twarzą w twarz, niż pozwolić, by odnaleźli go sami.
Ponad promil i brak obrażeń
Gdy funkcjonariusze przebadali 20-latka na obecność alkoholu, wynik był jednoznaczny: ponad promil. To wyjaśnia, dlaczego BMW skończyło na dachu, ale wcale nie wyjaśnia, jakim cudem kierowca wyszedł z tego cało. Jakby nie patrzeć, miał szczęście w nieszczęściu. Jego auto – niekoniecznie.
Refleksja na przyszłość (dla innych kierowców)
Historia ta mogłaby być zabawną anegdotą, gdyby nie fakt, że za brawurą i alkoholem za kierownicą często kryje się tragedia. Tym razem nikt nie ucierpiał, ale kolejnym razem skutki mogą być tragiczne. Może warto, by 20-latek przemyślał swoje decyzje, zanim znów wsiądzie za kółko? A dla innych kierowców to lekcja, że nie warto testować limitów – ani swoich, ani fizyki, ani... cierpliwości policjantów.