Kia Stonic czy Hyundai Kona? Eleganckie buty czy sportowe sneakersy
Na polskim rynku mało które porównanie budzi tyle emocji co starcie dwóch bliźniaków z tego samego koncernu: Kia Stonic kontra Hyundai Kona. Oba auta pochodzą z Korei Południowej, dzielą wiele komponentów, a jednak są zupełnie inne w charakterze, jak dwóch braci, z których jeden woli eleganckie buty, a drugi sportowe sneakersy. Który z nich lepiej pasuje do twojego życia?

Kia Stonic. Zadziorny mieszczuch
Kia Stonic
Zacznijmy od początku. Kia Stonic pojawiła świat w 2017 roku jako niedrogi, zadziorny mieszczuch z lekkim pazurem SUV-a. Nazwa to połączenie słów „speedy” i „tonic”. I rzeczywiście, to auto miało dodać energii segmentowi małych crossoverów. W 2025 roku, po ostatnim liftingu, Stonic wygląda świeżo: ostre linie, nowe pełne LED-y z przodu i tyłu, możliwość dwukolorowego nadwozia i całkiem odważne kolory, np. żółty czy czerwony Signal Red. Z długością zaledwie 414 cm i prześwitem 18,3 cm to typowy przedstawiciel „podwyższonych hatchbacków”, wyższy niż Rio, ale wciąż bardzo zwinny w mieście.
Hyundai Kona. Przygodowo i trochę szalenie
Hyundai Kona
Hyundai Kona też zadebiutował w 2017 roku, ale od razu z zupełnie innym pomysłem na siebie. Nazwa pochodzi od hawajskiego regionu Kona, miało być egzotycznie, przygodowo i trochę szalenie. I było. Pierwsza generacja szokowała wyglądem, druga (od 2023/2024) urosła, dojrzała i stała się według nas jednym z najładniejszych aut w klasie. W 435 cm długości, szerokość prawie 183 cm i charakterystyczna, przecinająca cały przód listwa LED-owa sprawiają, że Kona wygląda jak auto z przyszłości.
Kia Stonic. Wnętrze
Kia Stonic
Wejdźmy do środka. W Stonicu panuje koreańska klasyka w najlepszym wydaniu: wszystko jest pod ręką, materiały są przyjemne w dotyku, a po liftingu pojawił się większy, 10,25-calowy ekran i cyfrowe zegary. Jest przytulnie, jasno i bardzo ergonomicznie, ale bez zbędnego przepychu. Bagażnik ma 352 litry, wystarczająco na zakupy i weekendowy wyjazd we dwoje. Z tyłu dorosły zmieści się bez większego problemu, ale na dłuższe trasy z kompletem pasażerów już trochę ciasno.
Hyundai Kona. Wnętrze
Hyundai Kona
Kona w środku to zupełnie inna liga. Po otwarciu drzwi witają dwa wielkie, 12,3-calowe ekrany połączone w jedną taflę (jak w dużo droższych autach), ambientowe podświetlenie, ładowarka indukcyjna z chłodzeniem telefonu, a w wyższych wersjach nawet projektor danych na szybie (tzw. hud). Fotele są wygodniejsze, miejsca z tyłu wyraźnie więcej (rozstaw osi jest aż o 13 cm dłuższy niż w Stonicu), a bagażnik ma 466 litrów w hybrydzie i 407 l w elektryku. Tu naprawdę czuć, że to auto o klasę wyżej.
Pod maską
Kia Stonic
Pod maską różnice są jeszcze większe. Kia Stonic w 2025 roku trzyma się sprawdzonych rozwiązań: głównie litrowy, trzycylindrowy benzyniak z turbo mo mocy 100 KM, opcjonalnie z układem mild hybrid i skrzynią dwusprzęgłową. Jeździ lekko, żwawo w mieście, spala 5,5 - 6,5 l/100 km i nie sprawia żadnych problemów. Nie ma tu napędu 4x4, nie ma pełnej hybrydy, nie ma elektryka, i nie będzie. To po prostu solidne, nieskomplikowane auto na co dzień.
Hyundai Kona
Hyundai Kona gra w zupełnie innej lidze
napędów. Możesz wybrać:
- klasyczną benzynę 120 KM,
- pełną hybrydę 141 KM (spala realnie 4,8-5,3 l i przyspiesza do setki w 9,5 s),
- w pełni elektryczną wersję z baterią 65 kWh i zasięgiem do 510 km.
Do tego w mocniejszych wersjach dostępny jest
napęd 4x4. Kona potrafi być oszczędna, dynamiczna albo całkowicie bezemisyjna, w zależności od tego, co jest dla ciebie
ważne.
Jak się tym jeździ?
Stonic to typowy miejski kot - lekki (waży ok. 1200 kg), skręca w miejscu, łatwo go zaparkować i dobrze się czuje w korkach. Na autostradzie jest cicho i stabilnie, ale na dziurach trochę podskakuje, zawieszenie jest raczej sztywne. To auto, które lubi kręte uliczki i szybkie zmiany pasa.
Kona jest cięższa, bardziej stateczna i zdecydowanie wygodniejsza na trasie. Wyciszenie kabiny jest o klasę lepsze, hybryda jeździ płynnie i bezszelestnie w mieście, a elektryk to już w ogóle inny świat. Jednocześnie dzięki większemu rozstawowi osi i lepiej zestrojonemu
zawieszeniu znacznie pewniej trzyma się drogi na zakrętach. Jeśli dużo jeździsz poza miastem, Kona wygrywa z zamkniętymi oczami.
Dla kogo więc jest Stonic, a dla kogo Kona?
Kia Stonic to idealny wybór, jeśli:
- masz budżet do 90–100 tys. zł,
- głównie jeździsz po mieście,
- chcesz modne, młode auto z długą gwarancją (7 lat!),
- nie potrzebujesz hybrydy ani elektryka,
- cenisz prostotę i niskie koszty eksploatacji.
Hyundai Kona jest dla ciebie, jeśli:
- jesteś gotów dopłacić za więcej przestrzeni, technologii i komfortu,
- chcesz hybrydę lub elektryka,
- lubisz gadżety i nowoczesny design,
- jeździsz też w trasy i wozić będziesz więcej niż dwie osoby plus bagaże,
- chcesz auto, które za 3 - 4 lata nadal będzie wyglądało świeżo i nowocześnie.
Ceny
Stonic startuje od około 85–90 tys. zł, a dobrze wyposażony egzemplarz z automatem i mild hybrid to około 100 - 105 tys. zł. Kona zaczyna się od 103 - 105 tys. zł za benzynę, hybryda to minimum 125 - 130 tys., a elektryk zaczyna się od ok. 165 - 170 tys. zł.
Podsumowanie
Jeśli szukasz rozsądnego, ładnego i bezproblemowego auta do miasta w dobrej cenie, bierz Stonica i nie zastanawiaj się długo. Jeśli jednak możesz wydać więcej i chcesz czegoś bardziej uniwersalnego, nowoczesnego i gotowego na przyszłość Kona będzie znacznie lepszym wyborem na kolejne lata. Oba auta mają tę samą, 7-letnią gwarancję i świetny serwis w Polsce. Różnica leży w charakterze: Stonic to sympatyczny, oszczędny kumpel, a Kona to już prawie członek rodziny, który potrafi więcej niż jego brat.












