Wiadomości
Premiery
Testy
Na drodze
E-auto
O leasingu
Porady
Zdjęcia
Filmy
Clacson
Obserwuj nas:

Strona główna/Na drodze/Prawo jazdy po nowemu. Koniec placu manewrowego bliski

Prawo jazdy po nowemu. Koniec placu manewrowego bliski

Redakcja moto.vehis.plAutor

To chyba najbardziej przestarzały element polskiego egzaminu na prawo jazdy. Przez lata tysiące kursantów oblewały egzamin, bo samochód cofnął się o kilka centymetrów podczas ruszania pod górkę albo dlatego, że koło najechało na linię podczas jazdy po łuku. Problem polega na tym, że te sytuacje mają coraz mniej wspólnego z codziennym prowadzeniem samochodu. Ministerstwo Infrastruktury zapowiada likwidację obowiązkowego placu manewrowego podczas egzaminu praktycznego na kategorię B. A my postulujemy szkolenie (i egzaminowanie) przyszłych kierowców także na drogach szybkiego ruchu.

Fot. Jacek Jurecki
Fot. Jacek Jurecki

Egzamin sprawdzał świat, którego już nie ma

Plac manewrowy był produktem poprzedniej epoki. Wymyślono go wtedy, gdy samochody były prostymi konstrukcjami pozbawionymi elektronicznych systemów wspomagających kierowcę. Ruszanie pod górkę z użyciem hamulca ręcznego było codziennością, podobnie jak parkowanie wyłącznie na podstawie lusterek i własnego wyczucia.

Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej.

Elektroniczny hamulec postojowy, Auto Hold, asystent ruszania pod górę, kamera cofania czy czujniki parkowania przestały być wyposażeniem luksusowych limuzyn. Trafiły do samochodów segmentu B, miejskich crossoverów i aut kompaktowych. Coraz więcej modeli potrafi nawet samodzielnie zaparkować.

Mimo to egzamin nadal wymagał od kandydatów perfekcyjnego opanowania manewrów, których wielu kierowców po odebraniu prawa jazdy nigdy więcej nie wykonuje w taki sposób.

To trochę tak, jakby egzamin na obsługę smartfona zaczynał się od pytania o wymianę tarczy w telefonie z lat 80.

Prawdziwy egzamin zaczyna się za bramą WORD-u

Największym problemem polskiego systemu nigdy nie był sam plac manewrowy. Problemem było to, że zbyt długo udawaliśmy, iż kilka wyuczonych ćwiczeń mówi cokolwiek o tym, jak ktoś poradzi sobie w prawdziwym ruchu. Otóż nie mówi.

O wiele więcej o przyszłym kierowcy mówi sposób, w jaki włącza się do ruchu, obserwuje lusterka, reaguje na rowerzystów, zachowuje się przed przejściem dla pieszych czy radzi sobie na zatłoczonym rondzie.

To właśnie tam popełniane są błędy prowadzące do kolizji i wypadków. Nie między pachołkami ustawionymi na pustym placu.

Dlatego przeniesienie ciężaru egzaminu na ulice jest jedną z najbardziej racjonalnych zmian, jakie od lat proponowano w systemie szkolenia kierowców.

Koniec uczenia się egzaminu

Zmienić ma się również teoria. Obecna baza ponad 3,5 tys. pytań ma zostać ograniczona, a wszystkie pytania i odpowiedzi będą jawne. To także krok w dobrą stronę.

Od dawna nie był to egzamin z przepisów ruchu drogowego, lecz z pamięci. Kursanci uczyli się rozpoznawania konkretnych pytań, korzystali z aplikacji pokazujących identyczne zestawy i zapamiętywali poprawne odpowiedzi. A nie o to przecież chodzi.

Dobry kierowca nie zastanawia się, którą literę zaznaczyć. Musi w ułamku sekundy ocenić sytuację, przewidzieć zachowanie innych uczestników ruchu i podjąć właściwą decyzję. Jeśli nowe pytania rzeczywiście będą opierały się na analizie realnych zdarzeń drogowych, teoria wreszcie zacznie przypominać szkolenie kierowców, a nie teleturniej.

Wyprzedaż rocznika 2025

Sam egzamin nie wystarczy

Oczywiście likwidacja placu manewrowego nie sprawi nagle, że polskie drogi staną się bezpieczne. Nie zastąpi dobrego instruktora. Nie nauczy kultury jazdy. Nie sprawi też, że kierowcy przestaną korzystać z telefonu za kierownicą albo zaczną respektować ograniczenia prędkości. Może jednak sprawić coś znacznie ważniejszego.

Egzamin przestanie nagradzać perfekcyjne odtwarzanie wyuczonych schematów, a zacznie oceniać umiejętności, które naprawdę przydają się każdego dnia. Bo dobrego kierowcy nie poznaje się po tym, jak przejedzie między pachołkami. Poznaje się go po tym, że potrafi wrócić bezpiecznie do domu.

Lepiej późno niż wcale

Zapowiadana reforma nie jest rewolucją. To raczej nadrabianie zaległości wobec motoryzacji, która od dawna pojechała w innym kierunku niż przepisy egzaminacyjne.

Przez lata wymagaliśmy od przyszłych kierowców opanowania procedur coraz słabiej przystających do rzeczywistości. Tymczasem współczesne samochody zmieniły się bardziej w ciągu ostatnich piętnastu lat niż egzamin przez ostatnie trzy dekady.

Jeżeli nowe przepisy rzeczywiście wejdą w życie, polski egzamin na prawo jazdy wreszcie zacznie sprawdzać to, co powinien od początku, umiejętność bezpiecznej jazdy, a nie zdolność do zaliczenia placu manewrowego.

Nasz postulat: szkolmy (i egzaminujmy) również poza miastem

Sama likwidacja placu manewrowego nie wystarczy, by lepiej przygotować przyszłych kierowców do codziennej jazdy. Dlatego jako redakcja moto.vehis.pl apelujemy do instruktorów nauki jazdy, egzaminatorów oraz autorów przygotowywanej reformy, aby jeszcze większy nacisk położyć na szkolenie w rzeczywistych warunkach drogowych.

Naszym zdaniem każdy kursant powinien obowiązkowo odbyć zajęcia na drodze ekspresowej, obwodnicy oraz autostradzie. To właśnie tam wielu świeżo upieczonych kierowców po raz pierwszy spotyka się z prędkościami 120 - 140 km/h, koniecznością sprawnego włączania się do ruchu, prawidłowego korzystania z pasa rozbiegowego, utrzymywania odpowiednich odstępów czy bezpiecznej zmiany pasa ruchu.

Wystarczy kilka minut obserwacji na polskich drogach szybkiego ruchu, by zauważyć, że dla wielu kierowców są to wciąż sytuacje stresujące. Niepewne włączanie się do ruchu, jazda lewym pasem bez potrzeby, gwałtowne hamowanie czy brak umiejętności tworzenia korytarza życia pokazują, że ten element szkolenia wymaga znacznie większej uwagi.

Są też przypadki skrajne i wyjątkowo niebezpieczne. Co jakiś czas media informują o kierowcach, którzy wjeżdżają pod prąd na drogę ekspresową lub autostradę. Oczywiście nie wynika to wyłącznie z niedostatecznego szkolenia, ale każda dodatkowa godzina praktycznej nauki poruszania się po drogach o najwyższych dopuszczalnych prędkościach może zmniejszyć ryzyko podobnych zdarzeń.

Jeżeli chcemy naprawdę unowocześnić system szkolenia kierowców, nie możemy poprzestać na likwidacji placu manewrowego. Egzamin powinien sprawdzać umiejętność bezpiecznej jazdy w rzeczywistych warunkach, a kurs powinien przygotowywać do wszystkich sytuacji, z jakimi kierowca spotka się po odebraniu prawa jazdy,  również na drogach ekspresowych i autostradach.

To nasz apel i jednocześnie postulat redakcji moto.vehis.pl. Skoro szkolimy kierowców XXI wieku, róbmy to na drogach, po których będą jeździć przez kolejne kilkadziesiąt lat.

Szukasz samochodu? Doradca VEHIS ma dla Ciebie oferty ponad 21551 dostępnych samochodów!
Wysyłając formularz wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych wg [tych zasad]
VEHIS to platforma oferująca samochody wszystkich marek wraz z finansowaniem, ubezpieczeniem, wsparciem serwisowym.
Jesteśmy członkiem
Copyright © 2026 VEHIS sp. z o.o. All rights reserved.