Peaq - największa Skoda w historii
Prawie sto trzydzieści lat po tym, jak Vaclav Laurin i Vaclav Klement zaczęli składać rowery w Mladej Boleslav, ich firma szykuje się do wprowadzenia na rynek największego, najbogatszego i najdroższego auta w swojej historii. Skoda Peaq, bo tak właśnie nazywa się nowy flagowiec marki nie jest nazwą przypadkową. To fonetyczna gra słowna z angielskim słowem „peak", czyli szczyt, i jednocześnie deklaracja: wyżej już nie będzie. Przynajmniej na razie.

Szkice ujawnione, premiera już w czerwcu
Skoda Peaq
Skoda zaprezentowała pierwsze oficjalne szkice nowego modelu, a pełna premiera zaplanowana jest na 23 czerwca podczas specjalnego wydarzenia w południowo-wschodniej Francji. Wcześniej zamaskowany prototyp pojawił się już na drogach, a dziennikarze mieli okazję go prowadzić, choć gruba warstwa kamuflażu pozostawiała jeszcze wiele do wyobraźni.
Peaq - największa Skoda w historii
Wygląd produkcyjnego Peaqa nie powinien jednak zbyt mocno odbiegać od konceptu Vision 7S, który marka pokazała w 2023 roku i który zapowiadał zarówno nowy model, jak i całkowicie świeży język stylistyczny. Rysunki techniczne potwierdzają charakterystyczne klastry świateł w kształcie litery T, masywne słupki D nadające sylwetce zdecydowany, niemal monobrylowy charakter, zderzak opisywany przez Skodę jako „w kształcie wulkanu" oraz motyw Tech-Deck Face z przodu nadwozia. Ten sam, który pojawił się już w miejskim crossoverze Epiq.
Skoda Vision 7S
Siedem miejsc i prawie pięć metrów długości
Peaq to siedmiomiejscowy SUV o długości zbliżonej do 4,9 metra. Oznacza to, że jest około 25 centymetrów dłuższy od dotychczasowego elektrycznego flagowca marki, czyli Enyaqa, i ponad 11 centymetrów dłuższy od spalinowego Kodiaka, modelu którego elektrycznym następcą ma właśnie zostać. Trzeci rząd siedzeń to nie niby fotele, Peaq ma być prawdziwą propozycją dla rodzin szukających przestronnego auta na co dzień i na dalsze trasy.
Pod karoserią pracuje rozbudowana wersja platformy MEB grupy Volkswagen, tej samej co w Enyaqu i Elroqu, tyle że z wydłużonym rozstawem osi, który zapewnia miejsce dla wspomnianego trzeciego rzędu.
Foyt. Skoda
Najpopularniejszą wersją będzie zapewne silnik elektryczny o mocy 282 KM napędzającą tylną oś oraz akumulator o pojemności 86 kWh z deklarowanym zasięgiem ponad 610 kilometrów i możliwością ładowania z mocą do 195 kW. Wersja najbogatsza oznaczona jako 90X otrzyma napęd na obie osie z łączną mocą 295 KM przy tym samym akumulatorze, natomiast wersja bazowa zadowoli się mniejszą baterią 59 kWh i silnikiem o mocy 201 KM.
Z kim będzie walczyć Peaq na rynku?
Na europejskim rynku siedmiomiejscowych elektrycznych SUV-ów nie ma jeszcze tłoku, ale konkurencja istnieje i jest wymagająca. Skoda celuje w segment, w którym operują między innymi Peugeot E-5008 oraz Mercedes GLB Electric.
Dla polskiego nabywcy istotny jest kontekst cenowy. Szacunki mówią o przedziale 280 000 - 340 000 złotych w zależności od wersji wyposażenia. To poniżej Kii EV9, Volvo EX90 czy Hyundaia Ioniq 9, a jednocześnie porównywalne z dobrze wyposażonym, spalinowym Kodiakiem.
Co ciekawe i zarazem trochę paradoksalne, Peaq będzie musiał rywalizować również wewnątrz własnej grupy. Volkswagen ID.7 Tourer i Audi Q6 e-tron to samochody zbudowane na tej samej lub pokrewnej platformie, kierowane jednak do nieco innych segmentów klientów.
Premiera w salonach po wakacjach
Polska jest jednym z kluczowych rynków Skody, a Peaq trafi więc w potrzeby, które na polskim rynku są realne, duże rodziny potrzebują przestrzeni, a rosnąca sieć ładowania (choć wciąż niestety nierówna poza miastami) sprawia, że elektryczny SUV będzie ciekawą propozycją. Trafi oczywiście na naszą platformę z interesującą propozycją.
Wprowadzenie do sprzedaży planowane jest na jesień. Pierwsi zamawiający będą mogli liczyć na dostawę jeszcze w tym roku.












