Rozmowa z policjantem z Grunwaldzkiego
W ostatnich dniach gorącym tematem w Krakowie, poza perypetiami ze Strefą Czystego Transportu (protesty, zapowiadane zmiany w jej funkcjonowaniu) jest pojawienie się policyjnych patroli na Rondzie Grunwaldzkim, a konkretnie na jego zjeździe w stronę Mostu Dębnickiego. Na wysokości Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha funkcjonariusze krakowskiej policji, tak w oznakowanych jak i nieoznakowanych radiowozach (na zdjęciach) zatrzymują jadące pasem przeznaczonym dla KMK (Komunikacja Miejska w Krakowie) wszelkiej maści taksówki. Te klasyczne (rzadziej), ale przede wszystkim UBERy i BOLT-y. Ich kierowcy płacą słone mandaty za lekceważenie znaku C10 (patrz zdjęcie) który nakazuje jazdę z jego lewej strony. I co dziwne tylko kierowcy świadczący usługi przewozu osób mają w tym miejscu problem. Wszystkie inne pojazdy, podmiejskie busy, autobusy dalekobieżne, wreszcie radiowozy policyjne, straży miejskiej oraz samochody operacyjne i techniczne Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego oraz auta na prąd (wszystkie one na pewno nie podlegają pod definicję pojazdów Komunikacji Miejskiej w Krakowie) jadą bez problemu nie niepokojeni przez policjantów. Dlaczego tak jest? Dlaczego jednych kierowców obowiązuje znak C10 a innych nie? My tego nie wiemy, nie potrafimy też tego zrozumieć. Dlatego też postanowiliśmy zapytać o to policjanta, który pełnił służbę właśnie w tym miejscu, bardzo sumiennie nakładając mandaty na kierowców BOLT-ów i UBER-ów. Poniżej zapis naszej rozmowy z owym policjantem.

Rozmowa z policjantem
- Dzień dobry. Czy mogę zadać panu pytanie?
- Słucham!
Kierowcy samochodów o napędzie elektrycznym w tym miejscu nie są przez policję zatrzymywani. Fot. autor
- Dlaczego zatrzymuje pan i nakłada mandaty na kierowców taksówek zjeżdżających z Ronda Grunwaldzkiego tym pasem?
- Bo nie stosują się do znaku C10.
- A inni kierowcy? Ci jadący samochodami na prąd, kierowcy podmiejskich busów itp. też nie stosują się do nakazu jazdy z lewej strony znaku.
- Tak, ale ci kierowcy mogą jechać tym pasem.
- Dlaczego?
- Bo to buspas, a wspomniani przez pana kierowcy mają prawo nim jechać.
- Pomimo, że na znaku C10 jest dopisek, że nie dotyczy tylko KMK?
- Tak. To buspas. „Elektryki” mogą jechać bo tak stanowi ustawa o elektromobilności…
Fot. autor
- A kierowcy pozostałych pojazdów? Np. autobusów dalekobieżnych, wspomnianych już busów?
- Też mogą w tym buspasem zjeżdżać z ronda.
- Dlaczego mogą według pana ignorować znak C10?
- Jakoś muszą na przystanku wysadzić pasażerów.
Kierowcy podmiejskich busów też lekceważą znak C10. Fot. autor
- Tam nie ma dla takich pojazdów przystanku. Jest tylko przystanek dla KMK.
- Nie. Jest przystanek także dla innych autobusów i busów.
- Hmm… raczej nie ma.
- To niech pan idzie do urzędu miasta i tam o tym dyskutuje. Pasażerowie busów muszą gdzieś wysiąść, dlatego mogą w tym miejscu jechać buspasem.
- Pomimo znaku C10…
- Tak.
Buspas zaczyna się tutaj. Fot. autor
- Jeszcze jedna kwestia. Czy ten odcinek od przystanku dla KMK do skrzyżowania ul. Konopnickiej z Zamkową na pewno jest buspasem?
- Oczywiście, że jest.
- Jest znak D11?
- Jest.
- Gdzie?
- Jest napis na jezdni. Napis „bus”.
- Owszem. To P22, ale znaku D11, a raczej znaku D12, czyli świadczącego o kontynuacji buspasa będącego na wjeździe na Rondo Grunwaldzkie nie ma.
- Nie musi być. Wystarczy napis na jezdni.
- Naprawdę wystarczy? Czy nie powinien być połączony ze znakiem D11? Zresztą wielu uważa, że to nie jest buspas, tylko zwykły pas jezdni przeznaczony dla wyłącznie dla autobusów MPK i Mobilis. Jest takich pasów kilka w Krakowie. I żadne inne pojazdy, także służb miejskich nie powinny się nimi poruszać.
- Jak już mówiłem, niech pan idzie do urzędu miasta i tam im to powie. Ja muszę wykonywać swoją robotę. Do widzenia.












