Tuning, czyli jak podpaść policji na własne życzenie
Właściciele BMW często słyną z fantazji w kwestii modyfikacji swoich samochodów. Czasem jest to delikatne podkręcenie osiągów, a czasem... cóż, radosna twórczość mechaniczna, która może zaskoczyć nie tylko przechodniów, ale i samego właściciela. Pewien 27-letni mieszkaniec Rawicza przekonał się o tym boleśnie, gdy jego motoryzacyjna wizja spotkała się z rzeczywistością w postaci rutynowej kontroli drogówki. Efekt? Dowód rejestracyjny odjechał na wakacje szybciej niż samo BMW.

Co tu się tu podziało?
Fot. policja.plNiehomologowane opony, koła wystające poza obrys karoserii, tuningowana kierownica bez poduszki powietrznej i niesprawne światła cofania. Czyżby właściciel uznał, że cofanie to przeżytek, a poduszka powietrzna to luksus, na który nie zasługuje? Niestety, panowie policjanci nie podzielili tej wizji i skutecznie ukrócili zapędy tuningowe.
Tuning, ale z głową
Modyfikowanie samochodu to nie grzech, pod warunkiem, że robi się to z poszanowaniem przepisów i zdrowego rozsądku. Nikt nie ma nic przeciwko ładnym felgom, lepszemu zawieszeniu czy podrasowanemu silnikowi, ale kiedy auto zaczyna wyglądać jak mieszanka Mad Maxa i osiedlowej wizji „szybkiego i wściekłego”, to znak, że coś poszło nie tak. Policja nie bez powodu zwraca uwagę na takie pojazdy – nie chodzi o psucie zabawy, tylko o bezpieczeństwo.
BMW kontra logika
Nie da się ukryć, że BMW ma w sobie coś, co przyciąga miłośników kreatywnego podejścia do mechaniki. Czasem jest to chęć wyróżnienia się, czasem inspiracja zagranicznymi trendami, a czasem po prostu potrzeba zwrócenia na siebie uwagi. Niestety, w tej historii zamiast zazdrosnych spojrzeń fanów tuningu pojawiły się surowe spojrzenia stróżów prawa.
Wnioski na przyszłość
Jeśli tuningujesz auto, pamiętaj – to, że coś wygląda efektownie, nie znaczy, że jest legalne. A jeśli twój samochód zaczyna przypominać mobilne laboratorium szalonego mechanika, lepiej przygotuj się na wizytę policji. Bo chociaż kreatywność w motoryzacji jest cenna, to dowód rejestracyjny warto zatrzymać na dłużej niż jedną przejażdżkę.
A dla tych, którzy nie mogą się powstrzymać przed eksperymentami – może lepiej po prostu kupić sobie konsolę i tuningować auta w grach? Tam nikt nie zabierze dowodu rejestracyjnego, a opony mogą wystawać poza karoserię ile dusza zapragnie.