Historia motoryzacji. Seat 128, czyli Fiat w hiszpańskim przebraniu. 50 lat zapomnianego coupe. Jest i polski wątek
W 2026 roku mija pół wieku od premiery Seata 128, kompaktowego coupe na licencji Fiata 128. Dziś to rzadkość na drogach, ale skarb dla kolekcjonerów.

Zanim Seat stał się Seatem
Żeby zrozumieć, czym był Seatem, trzeba cofnąć się do realiów motoryzacyjnej Europy lat siedemdziesiątych. Hiszpania dopiero wchodziła w nową epokę gospodarczą, rynek samochodowy raczkował, a Seat, firma założona w Barcelonie z włoskim kapitałem i włoską myślą techniczną produkował swoje modele na licencjach Fiata. Tak powstawały Seat 600, Seat 850, Seat 124. I właśnie tak, w 1976 roku, na świat przyszedł Seat 128.
Nie da się o nim opowiadać inaczej niż przez pryzmat włoskiego oryginału, bo Fiat 128 to był jeden z pierwszych europejskich kompaktów z poprzecznym silnikiem i napędem na przednie koła, projekt, który w 1969 roku wywrócił do góry nogami myślenie o małych autach. Kiedy Seat dostał licencję na tę konstrukcję postanowił zbudować coś odrobinę innego.
Seat 128
Trzy razy Seat
Seat128 debiutował jako trzydrzwiowe coupe i już samą formą nadwozia odcinał się od użytkowej, czterodrzwiowej konwencji włoskiego pierwowzoru. Nie był klasycznym hatchbackiem, choć technicznie nim pozostawał. Nie był też sportowym coupe, choć wyglądał, jakby miał ambicje w tym kierunku.
Hasło reklamowe „Trzy razy Seat" próbowało upchnąć w trzech słowach to, co dzisiaj nazywamy propozycją wartości: sportowy charakter, codzienną użyteczność i charakterystyczny design. Długość niespełna 3820 mm, nisko osadzona sylwetka i fajne proporcje nadwozia - w czasach, gdy większość samochodów tej klasy wyglądała jak pudełka na kółkach, Seat 128 przyciągał wzrok. A że pod blachą bił fiatowskie serce, cóż, mało kto wówczas robił z tego problem.
Seat 128
Prosta technika
Mechanicznie Seat 128 był tym, czym być powinien: samochodem prostym, niezawodnym i dobrze wyważonym. Fiatowskie geny oznaczały przednie zawieszenie MacPherson, tarczowe hamulce z przodu, bębnowe z tyłu i samonośną konstrukcję nadwozia, rozwiązania jak na tamte czasy nowoczesne, a przy tym sprawdzone w boju przez kilka lat produkcji włoskiego oryginału.
Warto tu jednak zwrócić uwagę na pewną istotną różnicę między oryginałem a hiszpańską interpretacją. Włoski Fiat 128 stawiał na mniejsze jednostki napędowe: w wersjach cywilnych pracował silnik o pojemności 1116 ccm, rozwijający od 45 do 55 KM, a dopiero wersje sportowe o nazwie Rally i Coupe otrzymywały mocniejszy silnik 1290 ccm.
Seat poszedł inną drogą. Zamiast kopiować te same pojemności, Hiszpanie sięgnęli po większe jednostki znane z innych modeli koncernu. Klienci mogli wybierać między silnikiem 1197 ccm o mocy około 67 KM a jednostką 1430 ccm, która rozwijała 77 KM. W połączeniu z czterobiegową skrzynią manualną i masą własną nieprzekraczającą 850 kilogramów dawało to prędkość maksymalną powyżej 150 km/h oraz lepszą dynamikę w wyższych partiach obrotów niż w przypadku włoskiego pierwowzoru.
Fiat 128 po polsku
W tym miejscu warto wspomnieć o wątku. Fiat 128 trafił na polskie drogi nie jako egzotyczny import, lecz jako lokalnie produkowany samochód - Polski Fiat 128p, wytwarzany w ramach licencji przez Fabrykę Samochodów Małolitrażowych.
Fiatowska rodzina „128" liczyła miliony egzemplarzy, z uwzględnieniem wszystkich wersji i licencji produkowanych na przestrzeni lat 1969 - 1985. Na tym tle hiszpańskie „128” to już zupełnie inna historia: zaledwie około 32 tysięcy sztuk, sprzedanych w latach 1976 - 1980.
Słabe zainteresowanie rynku zadecydowało o tym, że produkcja zakończyła się już w 1980 roku. Nie była to więc długa historia rynkowa, ale wystarczyła, żeby samochód ten zyskał teraz status obiektu kolekcjonerskiego pożądania.
Pół wieku później
Dziś Seat 128 to na polskich i europejskich drogach widok rzadki jak. Czas, brak części zamiennych, korozja i zwykła eksploatacja zrobiły swoje, z 32 tysięcy wyprodukowanych egzemplarzy do naszych czasów przetrwało kilka egzemplarzy. I właśnie ta rzadkość, w połączeniu z ciekawą historią i naprawdę oryginalną sylwetką, sprawia, że okazy w dobrym stanie osiągają na rynku kolekcjonerskim ceny, o których pierwotni nabywcy nie mieliby pojęcia.
Dla porównania klasycznych Fiatów 128, w tym polskich 128p, zachowało się wielokrotnie więcej, bo i wyprodukowano ich bez porównania więcej. Seat pozostaje więc rzadkością nawet w świecie klasyków.












