Kia K4 Kombi, czyli Mark Twain miał rację
ClacsonAutor
„Wiadomość o mojej śmierci jest cokolwiek przedwczesna” - rzucił kiedyś z charakterystycznym uśmiechem Mark Twain, gdy prasa zbyt pochopnie ogłosiła jego zgon. Te słowa, wypowiedziane ponad sto lat temu, brzmią dziś zaskakująco aktualnie… w kontekście samochodów kombi.

Sylwetka jest długa, niska, z mocno ściętym tyłem
Przez ostatnie kilkanaście lat branża motoryzacyjna urządzała im coś w rodzaju cichego pogrzebu. Coraz więcej marek wycofywało kolejne modele, salony wypełniały się SUV-ami i crossoverami, a kombi zaczęto traktować jak gatunek na wymarciu, ładny skansen dla miłośników starych dobrych czasów.
Kia K4 Kombi
A potem przychodzi Kia i z pełnym spokojem mówi: „Przepraszam bardzo… ale my jeszcze żyjemy”.
Nowy Kia K4 Kombi ma 4695 mm długości, rozstaw osi 2720 mm i bagażnik, który po prostu jest duży, aby nie napisać ogromny - 604 litry w standardowej konfiguracji. To wynik, z którym wiele kompaktowych SUV-ów może się tylko przyglądać z boku i robić minę „no dobra, ale my mamy wyższy prześwit”.
Kia K4 Kombi
Sylwetka jest długa, niska, z mocno ściętym tyłem i wąskimi, agresywnymi światłami w stylu „Star Map”. Tylne lampy w kształcie odwróconej litery L wyglądają, jakby ktoś zapalił kiedyś neony i zapomniał je wyłączyć. W wersji GT-Line dochodzą jeszcze czarne błyszczące listwy, ciemne nadkola i zderzaki, które sprawiają, że auto wygląda jakby właśnie wróciło z toru, a nie z zakupów w Ikei. W środku dwa ogromne ekrany o przekątnej 12,3 cala, które przechodzą jeden w drugi, opcjonalny system audio Harman Kardon, wentylowane fotele, cyfrowy kluczyk, Netflix i YouTube w samochodzie, asystent głosowy „Hey Kia” i aktualizacje OTA. Krótko mówiąc - wnętrze, które jeszcze kilka lat temu spokojnie mogłoby uchodzić za segment premium.
Kia K4 Kombi
Kia wyraźnie gra w otwarte karty: „Chcecie kombi, które nie wygląda jak samochód dostawczy? Proszę bardzo. Chcecie kombi, które ma więcej miejsca niż niejedno auto klasy D? Też możemy. Chcecie kombi, które wygląda nowocześnie i nie wstydzicie się nim podjechać pod biuro? To macie”. I tak oto, w samym środku ery wszechobecnych SUV-ów, Kia K4 Kombi wychodzi na scenę z miną człowieka, który właśnie przeczytał swój nekrolog w gazecie… po czym spokojnie wstaje z fotela i idzie zamówić kolejną kawę.
Mark Twain miał rację. Wiadomość o śmierci kombi była mocno przedwczesna.












