Women's Worldwide Car of the Year: Nissan Leaf
ClacsonAutor
Nie ma czegoś takiego jak „kobiecy samochód”. To mit równie trwały co przekonanie, że faceci nie potrafią składać mebli z Ikei bez instrukcji, a kobiety nie umieją parkować. A jednak co roku 8 marca, w Międzynarodowy Dzień Kobiet, organizacja Women's Worldwide Car of the Year (WWCOTY) ogłasza swój werdykt. I robi to z powagą godną koronacji na Miss Świata motoryzacji

Korona dla Leafa
W tym roku korona powędrowała do... Nissana Leaf. Tak, tego Leafa. Tego samego, który debiutował w 2010 roku jako pionier elektryków, potem trochę zszarzał, a teraz wrócił w nowej generacji i nagle został uznany za najlepszy samochód na świecie według 86 kobiet-dziennikarek motoryzacyjnych z 55 krajów.
Finaliści: Leaf, Elroq, CLA, Ioniq9, 4Runner
- Kategoria „Samochód kompaktowy: Nissan Leaf (zwycięzca generalny)
- Kompaktowy SUV: Skoda Elroq
- Duży sedan: Mercedes-Benz CLA
- Duży SUV: Hyundai Ioniq 9
- 4x4: Toyota 4Runner
- Samochód sportowy: Lamborghini Temerario
Czyli mamy elektrycznego kompakta, elektrycznego crossovera, luksusowego sedana, wielkiego elektrycznego rodzinnego SUV-a, nie oferowanego w Europie klasycznego „terenowca” z duszą z lat 90. i... Lamborghini z V10. I wygrywa Leaf
"Znacząca równowaga w głosowaniu”
Marta García, szefowa WWCOTY, mówi z powagą: „znacząca równowaga w głosowaniu”, „wyjątkowa jakość i różnorodność dzisiejszej motoryzacji”, „realistyczna i dostępna elektromobilność”.
Leaf jest sensowny, ale…
Ja rozumiem. Leaf jest sensowny. Cichy. Przestronny jak na kompakt. Nie udaje sportowca, nie udaje off-roadera, nie udaje luksusu. Po prostu jeździ, ładuje się i nie rujnuje portfela tak bardzo jak reszta elektrycznej arystokracji.
Cena startowa niższa niż w 2011 roku, to faktycznie rzadkość w tych czasach, kiedy wszystko drożeje szybciej niż inflacja w Wenezueli.
Ale czy to naprawdę najlepszy samochód świata? Według kryteriów WWCOTY tak. Według kryteriów „czy da radę wyprzedzić Porsche 911 na wjeździe do supermarketu, a potem zaparkować pod ładowarką, o ile akurat działa lub nie jest zajęta”. No cóż.
Żaden z tych samochodów nie jest „kobiecy”
Moja znajoma kupuje co generację Yarisa, bo „mały, zwinny, nie pali, szybko go umyć gąbką na myjni samoobsługowej”. Inna jeździ tylko Audi z rodziny Q, bo „wysoko siedzę, dobrze widzę, a poza tym ten prestiż”. Żona znajomego prezesa ma 911-kę i twierdzi, że to idealne auto dla kobiety bo szybkie, piękne i sprawia, że faceci na światłach patrzą z zazdrością.
Żaden z tych samochodów nie jest „kobiecy”. Są po prostu dobre dla konkretnych ludzi.
Zero różowego lakieru
A jednak WWCOTY upiera się, że samochody nie są genderowe, i słusznie. Kryteria to bezpieczeństwo, jakość, cena, design, łatwość prowadzenia, korzyści i ślad środowiskowy. Zero różowego lakieru, zero „schowka na torebkę większego niż w Bugatti”.
Tylko że potem ogłaszają to wszystko dokładnie 8 marca. I jurorki są wyłącznie kobiety. I nazywają to „Women’s Worldwide Car of the Year”. To trochę jak powiedzieć „nie ma czegoś takiego jak damski żart”, a potem wydać antologię „Najlepsze żarty napisane przez kobiety 2026”.
Dobre auto to dobre auto. Reszta to marketing
Leaf wygrał, bo jest praktyczny, tani w utrzymaniu, elektryczny i nie udaje niczego innego. To uczciwy wybór. Tylko proszę, nie wmawiajmy sobie, że to „samochód dla kobiet”. To po prostu samochód dla ludzi, którzy chcą dojechać z punktu A do punktu B bez bankructwa i bez nerwów bo zasięg na jednym ładowaniu zacny.
I na koniec. Dobre auto to dobre auto. A reszta to marketing.
***
Nissan Leaf - trzecia generacja












