Wiadomości
Premiery
Testy
Na drodze
E-auto
O leasingu
Porady
Zdjęcia
Filmy
Clacson
Obserwuj nas:

Strona główna/Clacson/„Jaecoo” to czasem… jajko, czyli o tym jak Polacy „spolszczają” chińskie marki samochodów

„Jaecoo” to czasem… jajko, czyli o tym jak Polacy „spolszczają” chińskie marki samochodów

ClacsonAutor

Jeszcze niedawno chińskie samochody były w Polsce ciekawostką, a dziś coraz śmielej wjeżdżają na nasze drogi. Wraz z nimi pojawił się jednak pewien językowy fenomen - Polacy zaczęli na własną rękę „oswajać” trudne, obco brzmiące nazwy marek. I robią to po swojemu: czasem logicznie, czasem fonetycznie, a czasem… całkiem żartobliwie. Bo umówmy się, nie każda nazwa została stworzona z myślą o polskim języku.

AI
AI

Od „Bej-Waj-Di” do „Bidu”

BYD czyli Build Your Dream. Fot. Jacek JureckiBYD czyli Build Your Dream. Fot. Jacek Jurecki


Weźmy na przykład BYD. Teoretycznie to skrót od Build Your Dreams, więc należałoby czytać „bi-łaj-di”. W praktyce jednak na polskich ulicach i parkingach można usłyszeć wszystko: od „bej-waj-di”, przez „byd”, aż po swojskie „bid”. I choć ta ostatnia wersja brzmi jak coś między owadem a błędem językowym, to właśnie ona często wygrywa przez swoją prostotę.

To pokazuje jedną rzecz: Polacy nie lubią się męczyć przy wymawianiu nazw. Ma być szybko, łatwo i najlepiej swojsko.

MG, czyli „emgie”, a może po prostu „myg”?

Marka MG jest o tyle zabawna, że niby wszystko jest jasne, dwie litery, wystarczy przeczytać „em-dżi”. A jednak w praktyce pojawiają się wersje takie jak „emgie”, „myg”, a nawet „meg”.

Brzmi to trochę tak, jakby ktoś próbował zamówić samochód, ale przy okazji zgubił połowę alfabetu.


Na zdjeciu modele „em-dżi”. Fot. Jacek JureckiNa zdjeciu modele „em-dżi”. Fot. Jacek Jurecki

Omoda brzmi znajomo, więc jest łatwiej

W przypadku Omoda sytuacja jest znacznie prostsza. Nazwa brzmi dość „europejsko”, więc Polacy zwykle czytają ją tak, jak widzą „omoda”. Czasem tylko ktoś doda odrobinę dramatyzmu i powie „o-MO-da”, jakby to była włoska marka premium.

Tu widać ciekawą zależność: im bardziej nazwa przypomina coś znajomego, tym mniejsza potrzeba jej przerabiania.



Wyprzedaż rocznika 2025

Jaecoo, czyli absolutny hit: „jajko”

Prawdziwa zabawa zaczyna się przy Jaecoo. To nazwa, która dla wielu Polaków brzmi jak językowy rebus. I właśnie dlatego powstały jej alternatywne wersje. Najbardziej kultowa? Oczywiście „jajko”.

Trudno powiedzieć, kto pierwszy na to wpadł, ale skojarzenie jest natychmiastowe. „Masz już to nowe jajko?” brzmi jak pytanie o śniadanie, a nie o SUV-a, ale mimo to… działa. Poza tym można spotkać też „dżejku, „dżej-koo”, „jaku” a nawet „dżekuś” (wersja co nieco pieszczotliwa).

To idealny przykład, jak język potrafi skręcić w stronę humoru, gdy trafia na coś nieoczywistego.


"Jajko". Fot. Jacek Jurecki"Jajko". Fot. Jacek Jurecki

Chery, czyli „czery” jak wiśnie (prawie)

Marka Chery również nie uniknęła spolszczenia. Najczęściej słyszymy „czery”, czasem „czeri”, a sporadycznie nawet „szery”.

Najzabawniejsze jest to, że wiele osób intuicyjnie łączy tę nazwę z angielskim „cherry” (wiśnia), choć oficjalnie nie ma to nic wspólnego z owocami. Ale w głowie zostaje i nagle mamy samochód, który brzmi jak deser.

JAC, GAC i inne marki

Leapmotor B10. Fot. Jacek JureckiLeapmotor B10. Fot. Jacek Jurecki


A oto jak wygląda zderzenie oficjalnej (przybliżonej) wymowy kolejnych chińskich marek obecnych na naszym rynku z tym, jak radzą sobie z nimi Polacy w praktyce, czyli często kreatywnie, skrótowo. I oczywiście z humorem:

Leapmotor

Poprawnie (przybliżenie): „lip-motor”

Po polsku: „lipmotor”, „leapmotor”, czasem „lep motor”

Tu jest dość spokojnie, większość osób czyta „po angielsku”, choć bywa, że wychodzi z tego „lep”, jakby coś się przykleiło.

Dongfeng

Poprawnie: „dong-fung” (z miękkim „ng”)

Po polsku: „dongfeng”, „dongfęg”, „dong-feng”

Niektórzy idą na skróty i mówią „dong”, jakby to była nazwa dzwonka do drzwi.

 

JAC

Poprawnie: „dżej-ej-si”

Po polsku: „jak”, „dżak”, „dżejak”

Klasyk. Większość osób widzi „JAC” i czyta jak polskie imię „Jakub bez uba”, czyli po prostu „jak”.

GAC

Poprawnie: „dżi-ej-si”

Po polsku: „gak”, „gac”, „dżik”

Często mylony z JAC, więc mamy duet „jak i gak”,  brzmi bardziej jak dialog niż marki samochodów.

Geely

Poprawnie: „dżili”

Po polsku: „gili”, „dżili”, „geli”

Niektórzy mówią „gili”, co brzmi trochę jak łaskotki.

Forthing

Poprawnie: „for-thing”

Po polsku: „forting”, „forfing”, „fortin”

Tu zaczyna się freestyle - mało kto wie, jak to czytać, więc powstają wersje jak z gry w głuchy telefon.

DFSK

Poprawnie: „di-ef-es-kej”

Po polsku: „dyfesk”, „defesk”, „dfsk” (czytane jako jedno słowo)

Często traktowane jak trudny skrót z instrukcji obsługi  więc ludzie upraszczają ile się da.

Xpeng

Poprawnie: „sziao-peng” (mandaryński) lub „eks-peng” (wersja uproszczona)

Po polsku: „iks-peng”, „eks-peng”, „ks-peng”

Niektórzy wymiękają przy „X” i zostają przy wersji „peng”,  brzmi jak nazwa… pingwina.

Hongqi

Poprawnie: „hong-czi”

Po polsku: „hongki”, „hong-czi”, „hong-ki”

Zdarza się też wersja „honki”, która brzmi bardziej jak klakson niż luksusowa marka.

Jetour

Poprawnie: „dże-tur”

Po polsku: „jetur”, „dżetur”, „dżitur”

Niektórzy czytają jak angielskie „jet” i robi się z tego „dżet-tur”. Prawie jak biuro podróży.

Bestune

Poprawnie: „bestjun”,  „bestun”

Po polsku: „bestune”, „bestun”, „bestjun”

Często brzmi jak „best one”, więc część osób traktuje to jako marketing, nie nazwę.

Seres

Poprawnie: „seres” (z miękkim „s”)

Po polsku: „seres”, „serys”, „seres jak ceres”

Największy problem: czy to „e” czy „y”? Odpowiedź: zależy, kogo zapytasz.

 

Skywell

Poprawnie: „skaj-łel”

Po polsku: „skywell”, „skajwel”, „skajłel”

Tu jest dość intuicyjnie. Większość osób idzie w stronę angielskiej wymowy.

Maxus

Poprawnie: „maksus”

Po polsku: „maksus”, „maxus”, czasem „maks”

Jedna z najłatwiejszych nazw, choć bywa skracana do „maks”, jak imię kolegi.

Skąd się biorą te wszystkie „kwiatki”?

Spolszczanie nazw to nie błąd,  to naturalny proces. Każdy język dostosowuje obce słowa do własnych zasad i wygody użytkowników. W polskim szczególnie widać potrzebę upraszczania i „oswajania” tego, co nowe.

A jeśli przy okazji da się coś przekręcić w zabawny sposób to tym lepiej.

Bo przecież łatwiej powiedzieć „jadę jajkiem” niż zastanawiać się, czy poprawnie wymawiamy „Jaecoo”.

Czy te nazwy zostaną z nami na dłużej?

To zależy. Jeśli marki takie jak BYD czy Jaecoo na dobre zadomowią się w Polsce, ich wymowa może się ustabilizować, być może nawet zgodnie z zamysłem producentów. Ale równie dobrze może się okazać, że to właśnie „bid” i „jajko” wygrają z oficjalnymi wersjami. Historia języka pokazuje, że użytkownicy i tak zrobią swoje.

Polak i tak znajdzie własny sposób

Chińskie marki samochodów w Polsce to nie tylko nowy rozdział w motoryzacji, ale też świetny przykład tego, jak żywy i kreatywny jest język. Między „bej-waj-di” a „bidem”, między „Jaecoo” a „jajkiem”  rozciąga się cała gama pomysłów, które pokazują jedno: niezależnie od tego, jak producent nazwie auto, Polak i tak znajdzie na nie własny sposób.

Bo w końcu najważniejsze jest nie to, jak powiesz nazwę – tylko żeby było wiadomo, o jakie auto chodzi.

Szukasz samochodu? Doradca VEHIS ma dla Ciebie oferty ponad 16949 dostępnych samochodów!
Wysyłając formularz wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych wg [tych zasad]
VEHIS to platforma oferująca samochody wszystkich marek wraz z finansowaniem, ubezpieczeniem, wsparciem serwisowym.
Jesteśmy członkiem
Copyright © 2026 VEHIS sp. z o.o. All rights reserved.