Policyjny Ford Mustang na polskich drogach. Pijak stracił czerwonego potwora, a policja właśnie go przemalowała
ClacsonAutor
Wyobraźcie sobie faceta, który wsiada do czerwonego Forda Mustanga wartego 150 tysięcy złotych, ma w żyłach 2,28 promila i myśli: „Ej, dam radę, to tylko 4,4 sekundy do setki, nikt mnie nie dogoni”. A potem budzi się w celi i dowiaduje, że jego piękny amerykański potwór… już nie jest jego. Sąd w Ciechanowie powiedział: „Przepadek na rzecz Skarbu Państwa”. I wiecie co? Ja klaszczę w dłonie tak głośno, że słychać to aż na Mazurach.

Konfiskata samochodu. Czy to sprawiedliwe?
Bo wiecie, co się dzieje, gdy tylko ktoś wspomni o odbieraniu samochodów pijakom? Natychmiast wrzask: „To niesprawiedliwe! To własność prywatna! To drakońskie prawo! A co z biednym właścicielem auta?!”. Kontrowersje jak cholera. Ludzie piszą na forach, że „za dużo alkoholu to jeszcze nie powód, żeby zabierać samochód”. Serio? 2,28 promila to nie „trochę za dużo”, to już poziom „gdzie ja jestem i dlaczego drzewo tańczy”. To poziom, przy którym facet nie tylko nie powinien siadać za kółkiem on powinien spać w domu, a nie rozpędzać V8 po mazowieckich drogach.
Żadnych „to był tylko jeden kieliszek
I właśnie dlatego to prawo jest absolutnie genialne. Nie ma żadnej dyskusji. Jak masz powyżej 1,5 promila, tracisz auto. Koniec, kropka, pa pa. Żadnych „ale ja tylko…”, żadnych „to był tylko jeden kieliszek”. Bo jak już raz stracisz auto, to następnym razem zastanowisz się dwa razy. A jak nie zastanowisz, to przynajmniej ktoś inny pojeździ tym autem sensownie. Na przykład policja.
Został przemalowany, oznakowany i przygotowywany do służby
I tu dochodzimy do najpiękniejszej części tej historii. Prokurator Rejonowy w Ciechanowie powiedział: „Dajcie tego Mustanga nam”. Sąd się zgodził. Wyrok prawomocny. Teraz czerwony potwór, który jeszcze niedawno woził Kamila S. w stanie kompletnego zamroczenia, został przemalowany, oznakowany i przygotowywany do służby w Komendzie Głównej Policji. Za chwilę będzie gonił innych piratów drogowych. Ten sam samochód, który rozpędza się do setki w 4,4 sekundy, będzie teraz wyłapywał tych, co myślą, że są nieśmiertelni.
"Moje dawne auto goni teraz mnie"
To jest po prostu piękne. Jak z filmu. Pijak traci zabawkę, a policja dostaje najlepszą zabawkę na świecie. Wyobraźcie sobie minę tego gościa, jak kiedyś zobaczy na drodze policyjnego Mustanga z kogutem i napisem „POLICJA” i pomyśli: „Cholera… to moje dawne auto goni teraz mnie”. Ja bym się śmiał tak głośno, że musiałbym zatrzymać się na poboczu.
Dlatego mówię wam jasno i bez owijania w bawełnę, dokładnie tak jak zawsze: to prawo jest kontrowersyjne? No i świetnie! Niech będzie. Bo dzięki niemu pijani idioci tracą swoje zabawki, a my, normalni kierowcy, zyskujemy bezpieczniejsze drogi. A policja zyskuje V8, które potrafi dogonić prawie wszystko.
Brawo dla sądu w Ciechanowie
Brawo dla prokuratury. I brawo za to, że ktoś w końcu użył głowy. A jak już ten policyjny Mustang wyjedzie na drogi, dajcie znać. Chętnie porobię sobie zdjęcia. Bo wiecie co? Nawet w policyjnych barwach… to nadal jest cholerny Ford Mustang.
I nadal jest piękny.
Czytaj także: "Pijany kierowca Forda. Jego Mustang stanie się policyjnym radiowozem!"












