Na marzenia nigdy nie jest za późno, nawet jeśli masz 92 lat
ClacsonAutor
Wyobraźcie sobie: większość ludzi na platynową rocznicę ślubu zamawia stolik w restauracji z widokiem na morze, ewentualnie dzieciaki organizują przyjęcie z tortem wielkości koła zapasowego. A Derek i Audrey Evans z angielskiego Dorset? On 92, ona 94. Postanowili uczcić to wydarzenie kupując... pierwszy w życiu Porsche.

„Zawsze miałem w sobie żyłkę awanturnika”
Tak, dobrze czytacie. Pierwsze Porsche. W wieku, w którym większość rówieśników martwi się już głównie o to, czy tabletka na serce jest po śniadaniu czy po obiedzie.
Derek Evans, Audrey Evans (l-r), Macan, Bournemouth, United Kingdom, 2026. Fot. Porsche AG
Derek, były bankowiec, który w wolnym czasie budował brytyjską scenę lotniarstwa i prowadził drużynę mistrzów świata (tak, serio, spotykał się nawet z królową Elżbietą II), opowiada to z miną człowieka, który właśnie odkrył, że życie to nie tylko rachunki i emerytura. „Zawsze miałem w sobie żyłkę awanturnika” - mówi, a Audrey kiwa głową i dodaje: „Nie jesteśmy żadnymi młodymi ścigaczami, ale ta moc i komfort... no po prostu czujesz się jak król drogi”.
Zaczynał od Forda 8
Wybrali Macana. I to nie byle jakiego, w kolorze Crayon. Szarym, ale takim szarym, który wygląda, jakby Porsche ukradło kredkę z dziecięcego pudła i stwierdziło: „To będzie teraz nasz najbardziej elegancki odcień”.
Audrey Evans i Austin 7. Rok 1956
W latach 50. Derek uczył się jeździć na ojcowskim Fordzie 8, a jako nowożeńcy kupili Austina 7. Skromne początki. Potem przez dekady firmowe fury, pewnie jakieś nudne Mondeo albo Passaty. A teraz? Macan.
„Kierowca dostawczaka prawie zgubił paczkę”
I nagle pod domem stoi auto, które sprawia, że listonoszowi opada szczęka, a sąsiedzi zaczynają się zastanawiać, czy Evansowie wygrali na loterii albo otworzyli tajny kanał na YouTube o driftowaniu.
Pożyczyli kiedyś na próbę 911-kę. Zaparkowali kiedyś na parkingu pod Tesco. Derek śmieje się: „Kierowca dostawczaka prawie zgubił paczkę”. Przyznaje, że prawie tak samo lubi reakcje otoczenia, jak samo prowadzenie.
Jesteśmy różni, ale lubimy te same rzeczy
Derek Evans, Audrey Evans (l-r), Macan, Bournemouth, United Kingdom, 2026. Fot. Porsche AG
A prowadzenie? „Fantastyczne w zakrętach. I to poczucie bezpieczeństwa, jakbyś mógł jechać w nieskończoność”. Po 70 latach razem to chyba najlepsze podsumowanie małżeństwa, jakie słyszałem.
Sekret ich związku? Derek nie zastanawia się ani sekundy: „Fizyka z liceum. Magnetyzm. Podobne bieguny się odpychają, przeciwne przyciągają. Jesteśmy różni, ale lubimy te same rzeczy. I dużo śmiechu”.
Zostawia 19-latkówna światłach
Córka Louise dodaje z przekąsem: „Tato tak lubi to pokrętło trybów jazdy na kierownicy, że nie ma już 19-latka w całym Dorset, którego by nie zostawił na światłach”. I ma rację, oni nigdy nie żyli konwencjonalnie. Lotnie, dancing w podeszłym wieku, a teraz Porsche. Dlaczego nie?
Derek Evans, Audrey Evans (l-r), Macan, Bournemouth, United Kingdom, 2026. Fot. Porsche AG
Kolejne Porsche to będzie Taycan
Derek już myśli o następnym kroku. „Taycan” - mówi bez wahania. „Wsiadłem i nie chciałem wysiadać. Wow, co za maszyna”.
Więc jeśli ktoś wam kiedyś powie, że na Porsche jest już za późno, że marzenia motoryzacyjne mają termin ważności do 50-tki albo najwyżej do emerytury, pokażcie mu tę historię.
Teraz albo nigdy
Bo marzenia nie rdzewieją. Nie tracą koni mechanicznych z wiekiem. Czasem po prostu czekają cierpliwie w garażu, aż w końcu powiecie: „Wiesz co, kochanie? Teraz albo nigdy”. Derek i Audrey wybrali „teraz”. I szczerze? Zazdroszczę im. Czasem największa frajda z jazdy nie polega na tym, ile masz lat na karku, tylko na tym, ile kilometrów jeszcze przed tobą. A przed nimi? Całe mnóstwo.












