Wiadomości
Premiery
Testy
Na drodze
E-auto
O leasingu
Porady
Zdjęcia
Filmy
Clacson
Obserwuj nas:

Strona główna/Wiadomości/Pies w samochodzie. Pamietaj! Fizyka jest bezlitosna

Pies w samochodzie. Pamietaj! Fizyka jest bezlitosna

Krzysztof KrzyżanowskiAutor

Dzisiaj jest Międzynarodowy Dzień Psa, więc zamiast pisać o kolejnym crossoverze, który wygląda jak wszystkie inne crossovery, postanowiłem zająć się czymś ważniejszym: tym, jak większość Polaków traktuje swojego psa w samochodzie. A traktuje go, delikatnie mówiąc, jak worek ziemniaków, który akurat ma bicie serca. Golden retriever na tylnej kanapie, wystawiający łeb przez uchyloną szybę z miną godną reklamy ubezpieczenia na życie. York na kolanach kierowcy podczas wyprzedzania na trzeciego. Owczarek luzem w bagażniku kombi, gotowy do startu jak pocisk balistyczny przy pierwszym ostrzejszym hamowaniu. Widziałem to wszystko i, szczerze mówiąc, każdy z tych obrazków przyprawia mnie o dreszcze bardziej niż niejeden test zderzeniowy.

Fot. Jacek Jurecki
Fot. Jacek Jurecki

Dlaczego luzem to zły pomysł

Fizyka jest bezlitosna i nie robi wyjątków dla psich oczu. Piętnastokilogramowy pies przy zderzeniu z prędkością pięćdziesięciu kilometrów na godzinę potrafi uderzyć z siłą liczoną w setkach kilogramów. To nie jest przesada rodem z ulotki producenta szelek, tylko elementarna mechanika, o której większość kierowców po prostu nie myśli, dopóki nie jest za późno. Nieprzypięty pies to nie tylko zagrożenie dla niego samego. To pocisk, który może zranić kierowcę, pasażerów, a przy okazji rozproszyć uwagę w najgorszym możliwym momencie, czyli akurat wtedy, gdy ktoś wtargnie na pasy.

Badania są tu bezlitośnie jednoznaczne: zdecydowana większość kierowców podróżuje z psem w aucie, ale tylko niewielki odsetek stosuje jakiekolwiek zabezpieczenie. W Polsce nikt tego akurat nie liczy z taką dokładnością, ale wystarczy postać chwilę na parkingu pod marketem budowlanym w sobotę, żeby zobaczyć, że sytuacja wygląda podobnie, jeśli nie gorzej.


Fot. Jacek JureckiFot. Jacek Jurecki

Szelki, uprząż i cała reszta arsenału

Najlepszym rozwiązaniem dla większości psów średniej i dużej wielkości są szelki samochodowe, czyli uprząż w stylu kamizelki, którą zapina się do pasa bezpieczeństwa na tylnej kanapie. Pas przeciąga się przez specjalną pętlę z tyłu uprzęży, dzięki czemu pies zyskuje swobodę ruchu w rozsądnych granicach, ale nie zamienia się w latający obiekt przy nagłym hamowaniu. Warto tu jedna uwaga bez owijania w bawełnę: obroża to nie jest zabezpieczenie transportowe. Obroża jest do spacerów, a przy gwałtownym szarpnięciu może po prostu skrzywdzić psa zamiast go chronić.

Tańszą i szybszą alternatywą jest tak zwana smycz transportowa, czyli krótki pas spinający uprząż psa z mocowaniem fotelika dziecięcego (ISOFIX) lub bezpośrednio z pasem bezpieczeństwa. To rozwiązanie sprawdza się świetnie na krótsze trasy i dla psów, które nie znoszą klasycznych szelek.

Dla mniejszych psów, a także dla tych, które w stresie potrafią zdemolować wnętrze samochodu, dobrym wyborem bywa transporter. Mniejsze modele można ustawić na tylnej kanapie i zabezpieczyć pasem albo umieścić na podłodze za fotelem pasażera. Większe psy najlepiej czują się w solidnej klatce transportowej przypiętej w bagażniku, najlepiej w kombi lub SUV-ie, gdzie jest po prostu więcej miejsca do rozstawienia się. Klatka musi być przypięta na tyle mocno, żeby nie przesuwała się przy hamowaniu, bo w przeciwnym razie zamienia się w kolejny niebezpieczny pocisk.

Warto też pomyśleć o przegrodzie bagażnika, czyli siatce lub kracie oddzielającej część bagażową od kabiny pasażerskiej. To rozwiązanie szczególnie popularne wśród właścicieli dużych psów jeżdżących SUV-ami, bo skutecznie trzyma zwierzaka z dala od foteli, nawet jeśli samo w sobie nie zastępuje pełnego zabezpieczenia.

Co na to polskie przepisy

W Polsce przewożenie zwierzęcia w sposób ograniczający kierowcy pole widzenia albo utrudniający swobodne operowanie kierownicą i pedałami jest wykroczeniem. Krótko mówiąc: pies na kolanach kierowcy to nie jest urocze zdjęcie na Instagramie, tylko potencjalny mandat i punkty karne. Poza tym w razie kolizji ubezpieczyciel może mieć zupełnie inne zdanie na temat odszkodowania, jeśli okaże się, że przyczyną wypadku był nieprzypięty pies hasający po desce rozdzielczej.


Fot. Jacek JureckiFot. Jacek Jurecki

Wyprzedaż rocznika 2025

Klimatyzacja, upał i zdrowy rozsądek

To już nie jest kwestia stylu jazdy, tylko zwykłej odpowiedzialności: temperatura we wnętrzu zaparkowanego samochodu potrafi w ciągu kilkunastu minut wzrosnąć do poziomu śmiertelnie niebezpiecznego dla psa, nawet przy pozornie łagodnej pogodzie i uchylonej szybie. Zostawienie psa w aucie na "chwilkę" latem to jeden z tych błędów, które kończą się, niestety zbyt często, tragedią.

Szukasz samochodu? Doradca VEHIS ma dla Ciebie oferty ponad 23094 dostępnych samochodów!
Wysyłając formularz wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych wg [tych zasad]
VEHIS to platforma oferująca samochody wszystkich marek wraz z finansowaniem, ubezpieczeniem, wsparciem serwisowym.
Jesteśmy członkiem
Copyright © 2026 VEHIS sp. z o.o. All rights reserved.