Wiadomości
Premiery
Testy
Na drodze
E-auto
O leasingu
Porady
Zdjęcia
Filmy
Clacson
Obserwuj nas:

Strona główna/Na drodze/Szef policji w Przemyślu stracił prawo jazdy

Szef policji w Przemyślu stracił prawo jazdy

Redakcja moto.vehis.plAutor

Są historie, które brzmią jak kiepski żart na 1 kwietnia. I są takie, które brzmią jak żart, ale jednocześnie są jak najbardziej prawdziwe i jako takie powinny trafić do podręczników jako wzór działania państwa. Ta z Przemyśla należy do tej drugiej kategorii.

Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjne

Komendant jechał za szybko

Wyobraźmy sobie taką scenę. Jest koniec stycznia 2026 roku. Nieoznakowany służbowy samochód Wydziału Kryminalnego komendy w Przemyślu jedzie obwodnicą. Za kierownicą Toyoty komendant miejski, jako pasażer jego zastępca. Tempo o dobre 50 km/h za szybkie.

I wtedy wjeżdża na scenę patrol drogówki

Nie, nie salutują. Nie odwracają wzroku. Nie udają, że radar się zawiesił. Robią coś znacznie bardziej niepokojącego dla wszystkich, którzy lubią „załatwiać sprawy po znajomości”. Zatrzymują nieoznakowany radiowóz.

A potem robi się jeszcze lepiej, albo gorzej, zależnie od tego, jak bardzo ktoś lubi hierarchię bez konsekwencji. Bo okazuje się, że za kierownicą siedzi ich szef, podinspektor Janusz Kiszka. I właśnie ten komendant zostaje potraktowany dokładnie tak, jak każdy inny kierowca, który uznał, że przepisy ruchu drogowego to sugestia, a nie zasada.

Prawo jazdy, zatrzymane na trzy miesiące. Mandat, przyjęty

I teraz uwaga, bo tu zaczyna się najciekawsza część tej historii. W tym momencie mamy coś absolutnie rzadkiego. Coś, co w normalnym świecie powinno być nudne jak instrukcja obsługi czajnika, a w naszej rzeczywistości brzmi jak science fiction.

Nikt nie tłumaczy się. Nikt nie dzwoni „wyżej”. Komendant nie robi scen, nie powołuje się na stanowisko, nie próbuje „wyjaśnić sytuacji”. Przyjmuje karę.

Wyprzedaż rocznika 2025

Państwo zadziałało

Podwładni nie przestraszyli się. Ukarali przełożonego mandatem i zabraniem prawa jazdy na trzy miesiące. Komendant nie uznał się za nietykalnego. Przepisy zadziałały dokładnie tak, jak powinny.

To jest moment, w którym należałoby zrobić konferencję prasową, zaprosić kamery i powiedzieć: „Proszę bardzo, tak wygląda równość wobec prawa”.

Tymczasem… lepiej nie wspominać

Jak wynika z naszych nieoficjalnych informacji sprawa w Komendzie Miejskiej Policji w Przemyśl funkcjonuje trochę jak temat rodzinny przy świątecznym stole, o którym lepiej nie wspominać. Atmosfera powiedzmy delikatnie: daleka od entuzjazmu. Mówiąc wprost jest zakaz mówienia o tym zdarzeniu, a wyciek tej informacji może skutkować poszukiwaniami "sygnalizatora".

I tu pojawia się pytanie, które aż się prosi, żeby je zadać. Dlaczego właściwie ktoś próbuje to ukrywać? Przecież to nie jest skandal. To jest anty-skandal. To jest dokładnie ten przypadek, który pokazuje, że system działa. Chyba, że…

Chodzi o nadszarpnięty wizerunek policji

Chyba, że problemem nie jest samo zdarzenie, tylko to, jak może zostać odebrane wyżej. Bo jeśli rzeczywiście jak się mówi nieoficjalne - sprawa dotarła na szczebel wojewódzki i budzi tam nerwowość - to zaczynamy rozumieć, gdzie leży prawdziwy problem. Chodzi zapewne o nadszarpnięty wizerunek policji. Przecież pan komendant, który m.in. dba o bezpieczeństwo na drogach nie powinien łamać przepisów ruchu drogowego. A jego zastępca przymykać na to oczy.

Dlaczego wicekomendant nie zagregował?

Podsumujmy więc, żeby było jasne: drogówka zachowała się wzorowo, komendant zachował się przyzwoicie, prawo zadziałało. A jedyną sprawą, która tu nieco zgrzyta jest to, że pasażer, młodszy inspektor Dariusz Dźwierzyński , czyli I zastępca komendanta, nie zareagował (a przecież jako policjant miał taki obowiązek) na zbyt szybką jazdę swojego szefa.

Oficjalne stanowisko policji z Przemyśla

O sprawę postanowiliśmy zapytać u źródła, czyli w Komendzie Miejskiej Policji w Przemyślu. Również dlatego, że dotarły do nas wydawało się wiarygodne informacje, że podinspektor Kiszka jakby nigdy nic siada za kierownicę, bo decyzja o utracie prawa jazdy miała zostać uchylona przez starostę. Jednak okazuje się, że to nie jest prawda. Tak przynajmniej twierdzi rzeczniczka prasowa KMP w Przemyślu. Oto co napisała do nas mł. asp. Karolina Kowalik w odpowiedzi na nasze pytania.

„Dzień dobry. W odpowiedzi na wiadomość e-mail z dnia 27 marca 2026 roku informuje, że (…)  wszystkie czynności związane ze stwierdzonym wykroczeniem oraz zatrzymaniem prawa jazdy wobec Komendanta zostały wykonane zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa. W związku z popełnionym wykroczeniem został on ukarany mandatem i punktami karnymi, a ponadto w ramach przewidzianych sankcji zatrzymano mu prawo jazdy na okres trzech miesięcy.

Ponadto informuję, że decyzja dotycząca zatrzymania prawa jazdy pozostaje w mocy i nie została w żaden sposób zmieniona ani uchylona”.  

Z poważaniem, mł. asp. Karolina Kowalik.

BSWP bada sprawę

A co z przyzwoleniem na zbyt szybką jazdę komendanta przez młodszego inspektora Dariusza Dźwierzyńskiego? Czy zostało wobec niego wszczęte postępowanie służbowe? O tym mł. asp. Karolina Kowalik w nadesłanym nam wyjaśnieniu nie wspomniała. Według osoby znającej kulisy ukarania podinspektor Janusz Kiszka i utraty przez niego prawa jazdy sprawą zainteresowało się Biuro Spraw Wewnętrznych Policji.

Szukasz samochodu? Doradca VEHIS ma dla Ciebie oferty ponad 16949 dostępnych samochodów!
Wysyłając formularz wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych wg [tych zasad]
VEHIS to platforma oferująca samochody wszystkich marek wraz z finansowaniem, ubezpieczeniem, wsparciem serwisowym.
Jesteśmy członkiem
Copyright © 2026 VEHIS sp. z o.o. All rights reserved.