Porsche Carrera GT. „Zróbcie z tego coś naprawdę fajnego”
ClacsonAutor
Wyobraźcie sobie: macie 20-letnie Porsche Carrera GT, jedno z tych potworów z V10, które potrafiło w 2003 roku zawstydzić wszystko na drodze, osiągając 330 km/h i ważąc tyle co duży pies. Większość właścicieli takich aut trzyma je pod kloszem, poleruje co weekend i boi się nawet deszczu. Ale nie Victor Gomez z Portoryko. Ten gość, szef dużej firmy handlującej samochodami, powiedział: „A wiecie co? Zróbmy z tego coś naprawdę fajnego”.

Porsche Sonderwunsch
I tak, dzięki programowi Porsche Sonderwunsch, temu działowi, gdzie spełniają marzenia bogatych maniaków, jego Carrera GT została rozebrana na części pierwsze, silnik V10 odnowiony od zera, karbonowe elementy ponownie polakierowane ochronnie, a licznik... wyzerowany. Jakby samochód właśnie wyjechał z fabryki. Ale to nie wszystko.
Porsche Carrera GT
Salzburg Design na Carrerze GT
Gomez przeczytał historię Porsche i pomyślał o tym legendarnym 917 z 1970 roku, tym czerwono-białym potworze, który z numerem 23 dał marce pierwsze zwycięstwo w Le Mans. Panowie Hans Herrmann i Richard Attwood wtedy pokonali wszystkich.
No i Gomez mówi: „Chcę dokładnie te barwy. Salzburg Design na mojej Carrerze GT”.
Porsche Carrera GT
Jak to zrobić?
Projektanci Porsche pewnie złapali się za głowy. Bo przecież 917 to był wyścigowy potwór z krótkim tyłem, a Carrera GT ma zupełnie inną sylwetkę, inne proporcje, inne szczeliny, inne wszystko. Musieli rysować szkice, robić wizualizacje komputerowe, a potem oklejać całe nadwozie taśmą, żeby linie idealnie pasowały. W końcu ręcznie pomalowali w kolorze Indian Red i bieli, dodali numer 23 i pokryli wszystko przezroczystą folią. Bo Gomez nie chce tego trzymać w garażu, on tym jeździ po drogach Portoryko.
Porsche Carrera GT
Wnętrze na czerwono
Czerwona Alcantara wszędzie, na desce, drzwiach, kierownicy, konsoli. Plus matowe włókno węglowe dla kontrastu: dach, lusterka, wloty powietrza, dyfuzor. Siedzenia wykończone czarną tkaniną z 918 Spyder, niepalną, jak w wyścigówkach. Wygląda jak kokpit myśliwca, tylko wygodniejszy i z tym cudownym zapachem nowej Alcantary.
Za to kocham Porsche
Porsche Carrera GT
To jest właśnie to, co kocham w Porsche: oni nie tylko budują samochody, oni pozwalają na takie wariactwa. Gomez latał kilka razy do Stuttgartu, doglądał projektu, a na koniec powiedział, że jest OK. Nawet bardzo OK. I ma rację.












