Volkswagen ID. Polo. Elektryczna rewolucja, która wreszcie ma sens. I nazwę
Jacek JureckiAutor
Są w historii motoryzacji momenty, kiedy producent mówi: „Spokojnie, tym razem naprawdę wiemy, co robimy”. Volkswagen właśnie próbuje nas do tego przekonać, pokazując niemal seryjnego ID. Polo. I, o dziwo, po raz pierwszy od dawna ma to ręce, nogi i… cztery koła. Bo umówmy się: elektryczna przyszłość Volkswagena do tej pory była trochę jak dieta cud. Miała działać, wszyscy w nią wierzyli, a efekty bywały… różne. Tymczasem ID. Polo wygląda na pierwszy elektryczny model VW, który nie próbuje na siłę udawać statku kosmicznego ani eksperymentu z laboratorium, tylko normalny samochód dla normalnych ludzi. I to jest jego największa zaleta.

W tym artykule:
- ID. Polo – nowa era, dokładnie 50 lat po pierwszym Polo
- Design „Pure Positive”, czyli w końcu coś normalnego
- Napęd, baterie i liczby, które wreszcie się zgadzają
- MEB+. Mniej części, więcej sensu
- Przestrzeń. Tu Polo robi elektryczny numer
- Systemy wsparcia, które faktycznie pomagają
- Produkcja w Europie
- Czy ID. Polo uratuje Volkswagena?
ID. Polo – nowa era, dokładnie 50 lat po pierwszym Polo
Volkswagen ID. PoloVolkswagen doskonale wie, że nazwa Polo znaczy w Europie więcej niż niejedna kampania reklamowa. Dlatego wreszcie ktoś w Wolfsburgu powiedział: „Dość z tymi ID.3, ID.4 i ID.7, nazwijmy to jak samochód”. I bardzo dobrze.
Volkswagen ID
ID. Polo to pierwszy elektryk z rodziny ID, który nosi klasyczną, rozpoznawalną nazwę. I nie jest to przypadek. To ma być elektryczny samochód dla mas, dokładnie tak jak Polo było nim przez ostatnie pół wieku.
Thomas Schäfer, szef marki Volkswagen, zapowiada wprost: cena od 25 000 euro, świeży design, intuicyjna obsługa, jakość i dobre prowadzenie.
Brzmi jak obietnica z lat 90. Tyle że tym razem bez silnika spalinowego.
Design „Pure Positive”, czyli w końcu coś normalnego
Nowy język stylistyczny Volkswagena nosi nazwę „Pure Positive”. Marketingowa nowomowa? Owszem. Ale efekt końcowy jest zaskakująco rozsądny. ID. Polo wygląda jak samochód, ma proporcje hatchbacka.
Napęd, baterie i liczby, które wreszcie się zgadzają
Volkswagen ID
Volkswagen nie bawi się w półśrodki. Cztery wersje mocy, dwie baterie i zasięg do 450 km.
Dostępne wersje ID. Polo:
- 85 kW (116 KM)
- 99 kW (135 KM)
- 155 kW (211 KM)
- ID. Polo GTI – 166 kW (226 KM)
Baterie:
- 37 kWh LFP - wersje 85 i 99 kW
- ładowanie DC do 90 kW
- 52 kWh NMC - wersje 155 kW i GTI
- ładowanie DC do 130 kW
- zasięg do 450 km
I teraz najważniejsze: napęd na przód. Tak, przedni. Żadnych udziwnień, żadnych eksperymentów. Nowa platforma MEB+ jest lżejsza, prostsza i tańsza w produkcji. Dokładnie tego potrzeba w samochodzie miejskim.
Volkswagen ID. Polo
MEB+. Mniej części, więcej sensu
Volkswagen ID. PoloNowa platforma MEB+ to ewolucja, nie rewolucja. I bardzo dobrze.
- mniej komponentów,
- mniejsza masa,
- niższe koszty,
- większa efektywność.
Nowy silnik APP 290 i baterie PowerCo z technologią cell-to-pack:
- +10% gęstości energii,
- mniej miejsca,
- większy zasięg.
To są rzeczy, które naprawdę mają znaczenie, a nie kolejne ekrany o przekątnej telewizora.
Przestrzeń. Tu Polo robi elektryczny numer
Volkswagen ID. Polo
I tu dochodzimy do momentu, w którym aż chce się napisać: „No dobrze… tego się nie spodziewałem”.
Mimo podobnych wymiarów zewnętrznych do klasycznego Polo:
- +19 mm miejsca w kabinie,
- więcej przestrzeni z tyłu,
- większa szerokość i wysokość wnętrza.
Bagażnik:
- 435 litrów (wcześniej 351 l),
- 1 243 litry po złożeniu siedzeń.
To oznacza, że ID. Polo jest bardziej praktyczny niż jakiekolwiek Polo wcześniej. Cztery drzwi, pięć miejsc, sensowny bagażnik, czyli dokładnie to, czego oczekują ludzie mieszkający w mieście.
Systemy wsparcia, które faktycznie pomagają
Nowy Travel Assist:
- półautonomiczna jazda,
- asysta pasa ruchu,
- automatyczna zmiana pasa,
- rozpoznawanie świateł i znaków STOP.
Nie jest to science fiction. To po prostu technologia, która ułatwia życie, szczególnie w mieście i na autostradzie.
Produkcja w Europie
ID. Polo to projekt europejski. To ważne, bo jeśli Volkswagen chce „demokratyzować elektromobilność”, to musi ją produkować tu, a nie liczyć na tani transport statkiem z drugiego końca globu. Zatem powstawać będzie w Martorell w Hiszpanii.
Czy ID. Polo uratuje Volkswagena?
Nie. Jednym modelem nie da się uratować całej marki. Ale ID. Polo może być pierwszym elektrykiem Volkswagena, którego ludzie naprawdę chcą kupić, a nie tylko oglądać w konfiguratorze.
A jeśli ID. Polo GTI faktycznie będzie jeździł tak, jak obiecuje, to może się okazać, że po raz pierwszy od lat Volkswagen zrobił elektryczny samochód z duszą.












