Jak stracić prawo jazdy w Polsce na trzy miesiące… bez wyroku sądu?
Wyobraź sobie: jedziesz motocyklem, policja zatrzymuje ciebie za przekroczenie prędkości o ponad 50 km/h w terenie zabudowanym, odmawiasz mandatu i… tracisz prawo jazdy na 3 miesiące, choć sąd jeszcze nawet nie wyznaczył terminu rozprawy. Po 90 dniach dokument wraca automatycznie, jakby nic się nie stało. Brzmi jak nieprawdziwie? To codzienność tysięcy polskich kierowców w 2025 roku. Dokładnie taka historia spotkała motocyklistę z okolic Rzeszowa, którą opisał dziennikarz Tomasz Bodył na swoim blogu. I choć sprawa wygląda na pomyłkę, okazuje się, że… wszystko odbyło się zgodnie z obowiązującym prawem.

Dlaczego wystarczy słowo policjanta, żeby stracić prawo jazdy na kwartał?
Fot. policja
Mechanizm jest prosty:
- Policjant zatrzymuje dokument na miejscu - to czynność materialno-techniczna, nie decyzja administracyjna, nie możesz się odwołać.
- Wysyła informację do starosty.
- Starosta powinien wydać decyzję o zatrzymaniu uprawnień na 3 miesiące (z rygorem natychmiastowej wykonalności).
- Jeśli sąd nie zdąży rozpatrzyć wykroczenia w ciągu 3 miesięcy prawo jazdy wraca do jego właściciela.
Kluczowy problem? Starosta opiera się wyłącznie na informacji policji. Mimo wyroku Trybunału Konstytucyjnego (znajdziesz go TUTAJ) z 13 grudnia 2022 r. (sygn. K 4/21), który stwierdził, że nie można automatycznie wierzyć policji na słowo i należy przeprowadzić postępowanie dowodowe. Ale w tym temacie nic się nie zmieniło.
„Automatyzm nie został podważony. […] Te panie w starostwach potrafią tylko przybić stempel i zrobić kopiuj-wklej” – pisze prof. Artur Mezglewski, prezes Stowarzyszenia Prawo na Drodze.
Ministerstwo Infrastruktury otwarcie przyznaje: przepisy po wyroku TK nie zostały jeszcze znowelizowane.
Żyjemy w państwie opresyjnym?
Prof. Mezglewski nie owija w bawełnę: „Zawsze mówiłem, że żyjemy w państwie opresyjnym.”
I trudno się z nim nie zgodzić, kiedy:
- możesz stracić możliwość zarobkowania na 3 miesiące tylko dlatego, że radar mógł się pomylić,
- nie masz realnej możliwości obrony przed decyzją administracyjną,
- nawet uniewinnienie w sądzie nie cofnie czasu, co najwyżej otwiera (teoretyczną) drogę do odszkodowania.
Co można z tym zrobić?
Na razie prawie nic. Możesz tylko czekać te 3 miesiące i mieć nadzieję, że sąd ciebie uniewinni (choć to i tak nic nie daje w kwestii utraconych zarobków czy nerwów).
Dopóki ustawodawca nie wdroży wyroku Trybunału Konstytucyjnego i nie da starostom realnych narzędzi do weryfikacji ustaleń policji słowo funkcjonariusza będzie ważniejsze niż domniemanie niewinności.
Bo w Polsce 2025 roku prawo jazdy możesz stracić nie za wyrok tylko za podejrzenie.
Źródło: Tomasz Bodył, „Motocyklista stracił prawo jazdy a potem je odzyskał, mimo braku wyroku sądu” – pełny tekst TUTAJ.
Czytaj również: Dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów niekonstytucyjny












