Lamborghini Lanzador EV? No nie. To zbyt drogie hobby
Jacek JureckiAutor
Lamborghini rezygnuje z pierwszego w pełni elektrycznego modelu. Szef marki nazywa elektryki "drogim hobby"

W tym artykule:
- Lanzador miał trafić do sprzedaży w 2028 roku
- Kto by kupił supersamochód bez V8 lub V12?
- Ryzyko jest zbyt duże
- Co zamiast czystego elektryka?
- Emocje silników spalinowych plus unijne regulacje
- Lamborghini wybiera kompromis
- Konkurencja stawia jednak na „elektryki”
- Elektryk tylko wtedy, kiedy zechcą go klienci
Lanzador miał trafić do sprzedaży w 2028 roku
Lamborghini właśnie podjęło decyzję, która zaskoczyła wielu fanów marki, oficjalnie porzuciło plany wprowadzenia do produkcji pierwszego czysto elektrycznego samochodu. Mowa o modelu Lanzador, którego koncepcyjna wersja zaprezentowana została w 2023 roku jako zapowiedź elektrycznej przyszłości Sant’Agata Bolognese. (o samochodzie tym pisaliśmy TUTAJ).
Początkowo Lanzador miał trafić do sprzedaży w 2028 roku, później termin przesunięto na 2029. Ostatecznie projekt w wersji w 100 procentach na prąd został skasowany.
Lamborghini Lanzador EV
Kto by kupił supersamochód bez V8 lub V12?
Stephan Winkelmann, CEO Lamborghini, w wywiadzie dla The Sunday Times przyznał wprost: popyt na supersamochód bez V8 lub V12 jest bliski zeru.
Stephan Winkelmann, CEO Lamborghini
Klienci marki, zamożni entuzjaści supersamochodów, nadal oczekują emocji, dźwięku silnika spalinowego i tej niepowtarzalnej "duszy", której, według szefa Lamborghini, współczesne auta elektryczne po prostu nie potrafią dostarczyć.
Winkelmann podkreślił, że masowe inwestowanie w pełną elektryfikację w sytuacji, gdy rynek i klienci nie są na to gotowi, byłoby finansowo nieodpowiedzialne. Nazwał to wprost "drogie hobby", kosztownym projektem z niewielką szansą na zysk.
Ryzyko jest zbyt duże
Decyzja nie była łatwa. Przez ponad rok trwały wewnętrzne dyskusje, konsultacje z klientami, dealerami oraz szczegółowa analiza danych rynkowych. Ostatecznie uznano, że ryzyko jest zbyt duże.
Co zamiast czystego elektryka?
Lanzador nie znika całkowicie. Zamiast wersji BEV powstanie plug-in hybrid (PHEV) z silnikiem spalinowym wspomaganym elektrycznym. Premiera planowana jest pod koniec dekady.
Podobną drogę obrał już następca Urusa, nowa generacja kultowego SUV-a Lamborghini również nie będzie w pełni elektryczna. Elektryczny Urus też nie powstanie, bo, jak stwierdził Winkelmann, marka nie mogła ryzykować, że model po prostu się nie sprzeda.
Emocje silników spalinowych plus unijne regulacje
Cała strategia Lamborghini na najbliższe lata opiera się teraz na hybrydach typu plug-in. Do 2030 roku cała gama modeli ma być zelektryfikowana właśnie w ten sposób, łącząc emocje silników spalinowych z niższymi emisjami wymaganymi przez unijne regulacje.
Lamborghini wybiera kompromis
Unia Europejska nadal naciska na szybką dekarbonizację i do 2035 roku wymaga aż 90-procentowej redukcji CO2 w porównaniu z 2021 rokiem (wcześniej 55 procent do 2030). Lamborghini wybiera jednak kompromis, który pozwala spełnić normy, nie tracąc przy tym charakteru marki.
Konkurencja stawia jednak na „elektryki”
Nie wszyscy producenci supersamochodów myślą podobnie. Ferrari już 25 maja zaprezentuje swój pierwszy model bez silnika spalinowego (nazywać się będzie Luce).
Także Bentley już w tym roku zapowiada debiut pierwszego elektryka. Lamborghini pozostaje więc jedną z nielicznych marek, które tak stanowczo stawiają na hybrydy zamiast pełnej elektryfikacji.
Elektryk tylko wtedy, kiedy zechcą go klienci
Na razie drzwi do czysto elektrycznego Lamborghini nie są zamknięte na zawsze, ale jak podkreśla Winkelmann, taki krok nastąpi tylko wtedy, gdy będzie to miało sens biznesowy i gdy klienci naprawdę tego zechcą.
Źródło: thetimes.com












