Nowe przepisy drogowe. Od dzisiaj: konfiskata auta, więzienie za drifting i dożywotni zakaz prowadzenia
ClacsonAutor
No to mamy to. 29 stycznia 2026 roku. Wsiadasz do samochodu, włączasz radio i nagle słyszysz, że polskie drogi właśnie przeszły metamorfozę z „dzikiego zachodu” na coś na wzór szwajcarskich praw drogowych. Gratulacje, właśnie wkroczyłeś do nowej rzeczywistości, w której twój ulubiony drift na rondzie lub na parkingu pod Biedronką może skończyć się nie tylko mandatem, ale prawdziwym dramatem.

W tym artykule:
Drfiting na parkingu? „Witaj w więzieniu na 3 - 5 lat, synku”
Wyobraźcie sobie: jeszcze wczoraj jakiś młody kierowca w 15-letnim BMW z wydechem z puszki po pomidorach mógł sobie pojeździć bokiem po parkingu, a koledzy nagrywali to na telefon z dumą godną narodowego bohatera. Dziś? Policjant patrzy na to i myśli: „No proszę, materiał na artykuł 178d kodeksu karnego. Witaj w więzieniu na 3 - 5 lat, synku”.
Bo drifting a raczej ten pseudo drifting, ten cały poślizg niby kontrolowany, stracił status „fajnej zajawki” i stał się wykroczeniem z minimalną grzywną 1500 zł. A jak kogoś przestraszysz, to już od 2500 zł w górę. Wprawdzie dopiero od marca, ale już teraz czuć ten zapach paniki wśród miłośników ślizgania się po śniegu.
A nielegalne wyścigi? Do pięciu lat odsiadki
Wcześniej to było „kto kogo wyprzedzi na obwodnicy”. Teraz ustawodawca napisał to czarnym atramentem: rywalizacja co najmniej dwóch pojazdów w celu osiągnięcia lepszego czasu przy łamaniu zasad bezpieczeństwa to przestępstwo. Trzy miesiące do pięciu lat odsiadki, zakaz prowadzenia pojazdów i, uwaga, hit sezonu, przepadek samochodu na rzecz Skarbu Państwa. Tak, ten twój ukochany BMW E36 może być ci zabrany.
Recydywiści. Koniec żartów
No i recydywiści. Ci, co jeździli mimo zakazu, bo „przecież to tylko formalność”. Koniec żartów. Dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych. Dożywotni. Nie „na rok, dwa, damy ci szansę”. Do końca życia. I słusznie, bo statystyki są porażające: tysiące osób jeździło z zakazem i powodowało kolejne dramaty.
51 km/h poza miastem? Trzy miesiące bez prawka
Przekroczenie prędkości o 50 km/h poza miastem? Trzy miesiące bez prawa jazdy od ręki. O 70 km/h? Nawet 15 punktów karnych i mandat. Recydywa? Podwójna stawka. Sąd może jeszcze dorzucić więzienie za „rażąco niebezpieczną jazdę”, jeśli uzna, że naprawdę zagrażałeś życiu innych.
1,5 promila? Nie możesz stracić auta. Musisz stracić auto
A jazda po alkoholu? Jeśli masz powyżej 1,5 promila, auto na konfiskatę obowiązkowo. Nie „może”, tylko musi. Nawet jeśli to nie twój samochód, płacisz równowartość. Pół miliona złotych? Witaj w klubie bankrutów.
Koniec frajdy z motoryzacji?
Słuchajcie, ja rozumiem frustrację co poniektórych. Wielu z was myśli teraz: „To już nie ma frajdy z motoryzacji, państwo nas dusi”, „stajemy się niewolnikami”. Sądzicie, że macie trochę rację? To spójrzcie na drugą stronę medalu. Co roku giną setki ludzi, bo ktoś uznał, że 140 km/h w terenie zabudowanym to „spoko luz”. Bo ktoś musiał zrobić drifting przed galerią handlową. Bo ktoś wypił „tylko dwa browary” i myślał, że jest Kubicą.
Polska właśnie powiedziała: dość
Nie będzie więcej pobłażania dla tych, którzy traktują drogę jak prywatny tor Formuły 1. Chcesz driftować? Idź na legalny tor. Chcesz się ścigać? Zapisz się na track day. Chcesz pić i jeździć? To już nie jest „męska przygoda”, to jest proszenie się o morderstwo i dożywotnią emeryturę w celi.
Więc tak, od dzisiaj polskie drogi są inne. Surowsze. Bardziej „dorosłe”. I, mam nadzieję, trochę bezpieczniejsze.












