Właśnie jadę po Krakowie za furmanką i myślę sobie o Strefie Czystego Transportu
ClacsonAutor
Kraków to miasto, gdzie legendarny smok Wawelski zieje ogniem, a teraz, dzięki radzie miasta, każdy stary diesel miał ziać wstydem i zakazem wjazdu.

Samochody, które stały się w Krakowie persona non grata
Wyobraźcie sobie: piękne, historyczne uliczki, pełne turystów, rycerzy w zbrojach i... no właśnie, samochodów, które nagle stały się persona non grata, bo nie spełniają jakichś absurdalnych norm emisji. Strefa Czystego Transportu. Brzmi to jak nazwa z dystopijnej powieści, gdzie ekologiczni biurokraci rządzą światem, a my, biedni kierowcy aut sprzed 2005 roku, nie możemy jeździć.
Hej, wstrzymaj swoje konie czytelniku
Ale hold your horses, drogi czytelniku, bo oto nadszedł dzień sprawiedliwości. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie, ten bastion zdrowego rozsądku, właśnie walnął pięścią w stół i częściowo unieważnił te bzdurne zapisy uchwały. I wiecie co? To może być początek końca tego zielonego szaleństwa na polskich drogach.
Normy emisji surowsze niż dieta wegańska po świętach
Przypomnijmy sobie, jak to wszystko się zaczęło. Rada Miasta Krakowa, pod wodzą entuzjastów czystego powietrza, postanowiła wprowadzić SCT, która miała objąć 60 procent miasta. Normy emisji? Surowsze niż dieta wegańska po świętach. Stare auta? Won za bramę, chyba że jesteś mieszkańcem z magicznym meldunkiem lub pacjentem publicznej przychodni. Wojewoda małopolski nie wytrzymał i złożył skargę. I słusznie!
Kto to jest „mieszkaniec”?
Sąd, w swojej mądrości, stwierdził nieważność kluczowych fragmentów: po pierwsze, nie możesz definiować "mieszkańca" na podstawie jakiegoś papierka z urzędu, bo co, jeśli ktoś mieszka w Krakowie, ale meldunek ma w Pcimiu Dolnym? To dyskryminacja czystej wody, a raczej czystych spalin.
Po drugie, zwolnienia z opłat dla pacjentów tylko publicznych placówek? A co z prywatnymi? Czy tam powietrze jest mniej czyste? Absurd!
Smok wciąż zieje
Wyrok jest co prawda nieprawomocny, a przeciwnicy już zapowiadają kasację do NSA, ale na razie SCT stoi jak ten smok pod Wawelem, trochę pokiereszowany, ale wciąż zieje. Prezydent Aleksander Miszalski cieszy się, że meritum zostaje, aktywiści z Krakowskiego Alarmu Smogowego cieszą się.
Jadę sobie elektrykiem...
A ja? Ja się śmieję bo właśnie jadę sobie po Krakowie swoim elektrykiem za furmanką. Bo czyż nie może być bardziej czysty transport jak ten na zdjęciu?












