Alfa Romeo. Samochód z duszą czy auto z dwoma trójkątami bezpieczeństwa w bagażniku?
ClacsonAutor
Pozwólcie, że zacznę od czegoś, co większość motoryzacyjnych dziennikarzy boi się powiedzieć głośno: Alfa Romeo to marka, która nie powinna istnieć. Powinna dawno zbankrutować, rozpłynąć się w morzu włoskiej biurokracji, zostać wchłonięta przez jakiegoś niemieckiego giganta produkującego samochody z duszą zamrożoną w ciekłym azocie. A jednak tu jest. I ma się całkiem dobrze. I właśnie to czyni ją absolutnie fascynującą.

Człowiek, który sprzedał nam marzenie
Żeby zrozumieć Alfę, trzeba cofnąć się do pewnego Neapolitańczyka. Nicola Romeo, urodzony w 1876 roku w Sant'Antimo, inżynier z dyplomami z Neapolu i belgijskiego Liege, człowiek który mieszkał we Francji, Niemczech, pracował dla firm brytyjskich i amerykańskich, był dokładnie takim typem, jakiego potrzebowała włoska motoryzacja. Człowiek renesansu. Wizjoner. Ktoś, kto widział szerszy obraz wtedy, gdy wszyscy inni patrzyli pod nogi.
Nicola Romeo, człowiek który zbudował imperium z niczego
W 1915 roku przejął podupadającą spółkę A.L.F.A czyli Anonima Lombarda Fabbrica Automobili, założoną w Mediolanie w 1910 roku. Firma właśnie szła na dno. Romeo kupił ją, tchnął w nią życie i dał jej coś bezcennego: misję. Nie byle jaką misję w stylu „budujemy auta żeby się przemieszczać z punktu A do punktu B". Nie. Romeo zdecydował, że Alfa Romeo będzie tworzyć samochody sportowe, auta o wysokich osiągach, które będą dominować na torach wyścigowych.
Genialne? Szaleńcze? Oczywiście jedno i drugie jednocześnie. To przecież Włochy.
Scuderia Ferrari, Vittorio Jano i P2
Romeo miał jeszcze jedną rzadką cechę: wiedział, kogo zatrudnić. Wśród jego współpracowników był niejaki Enzo Ferrari, tak tak, ten Ferrari, który z inicjatywy Romeo sprowadził do Mediolanu inżyniera o nazwisku Vittorio Jano. I właśnie Jano zaprojektował Alfę Romeo P2.
Zatrzymajmy się tutaj na chwilę. P2. To samochód, który w 1925 roku wygrał inauguracyjne Mistrzostwa Świata Konstruktorów. Pierwszy w historii. Alfa Romeo nie tylko uczestniczyła w narodzinach motorsportu ale od razu go wygrała.
Alfa P2
To trochę tak, jakby ktoś dopiero nauczył się grać w szachy i od razu pokonał znajdującego się na szczycie listy rankingowej FIDE Magnusa Carlsena.
Później Jano zaprojektował modele 6C i 8C, samochody, które do dziś wywołują u kolekcjonerów objawy bliskie histerii.
Żarty, lawety i święta prawda
No dobrze. Czas na słonia w pokoju. Właściciele Alfy Romeo nie pozdrawiają się na drodze, bo widzieli się wcześniej w serwisie. W bagażniku każdej Alfy są dwa trójkąty bezpieczeństwa, na wypadek, gdyby jeden się zepsuł. Naturalne środowisko Alfy Romeo? Laweta.
Znacie te żarty? Wszyscy je znają. I wiecie co? Jest w nich maleńkie ziarnko prawdy, które właściciele Alf, tacy jak ja, bo i ja mam Alfę, skrzętnie ignorują. Słuchamy takich żartow popijając espresso i wzruszamy ramionami z tą charakterystyczną włoską nonszalancją.
Bo posiadanie Alfy Romeo to nie jest relacja człowieka z maszyną. To jest związek. Burzliwy, namiętny, czasem destrukcyjny związek, z którego nie potrafisz wyjść, bo te chwile kiedy wszystko działa są tak niesamowite, że wybaczasz wszystko. Dosłownie wszystko. Włącznie z niespodziewaną wizytą u mechanika w środku urlopu.
Niemcy robią samochody idealne technicznie. Japończycy robią samochody niezniszczalne. Anglicy robią samochody ekscentryczne. A Włosi? Włosi robią samochody z duszą. I żadna inna marka nie robi tego lepiej niż Alfa Romeo.
Współczesność: Stelvio, Giulia i Dowód na Przetrwanie
Alfa Romeo Tonale
Sceptycy przez lata mówili, że Alfa Romeo to dinozaur skazany na wymarcie. Mówili to w latach 80., 90., przez całe lata 2000. Tymczasem marka nie tylko przeżyła, ale pozwoliła sobie na coś, czego nikt się nie spodziewał, na powrót do formy.
Giulia, Stelvio, Junior czy Tonale to samochody, które wytrzymują porównanie z BMW i Mercedes-Benz. Quadrifoglio, wersja z silnikiem Ferrari, to jeden z najbardziej elektryzujących samochodów ostatnich dekad.
Czy nadal się psują? Nie. Czy nadal są mniej niezawodne niż Toyota? Tak. Czy to ma jakiekolwiek znaczenie dla prawdziwego alfisty? Absolutnie żadnego.
Nicola Romeo miał rację
Nicola Romeo i P2
Nicola Romeo zmarł w 1938 roku. Człowiek który zbudował imperium z niczego, który wiedział że samochód to nie narzędzie lecz wyraz charakteru. Dziś jego samochody stoją w Muzeum Alfa Romeo w Arese i nadal, jak opisują to kuratorzy… ryczą.
To jest chyba najlepsza recenzja marki samochodowej w historii.
Inne marki mają samochody w muzeach. Alfa Romeo ma w muzeum samochody, które wciąż chcą ścigać.
I dlatego właśnie, mimo żartów, mimo lawet, mimo rachunków z serwisu, kiedy widzę na ulicy Alfę z charakterystycznym "Biscione" na masce, czuję coś, czego nie czuję patrząc na żadne BMW, żadnego Mercedesa, żadne Audi. A to, drodzy czytelnicy, jest bezcenne.
Czytaj również: "Alfa Romeo Brera. Włoszka, która stała się ikoną"












